Nie wykluczam, że okaże się, że bezpośrednią przyczyną tej katastrofy był błąd ludzki. Ale to jest pochodna. Praprzyczyna jest gdzie indziej, dużo głębiej.
REKLAMA
To co się stało w sobotę wieczorem jest konsekwencją nawarstwiających się kłopotów na kolei w dwóch obszarach.
Obszar pierwszy to stan infrastruktury, niedoinwestowanie i bardzo przewlekłe remonty. Odcinek, na którym doszło do zderzenia jest remontowany od wielu lat. Tam stale jeździło się albo dwoma torami, albo jednym torem, często się to zmieniało. Osobno trwały roboty ziemne, osobno roboty trakcyjne.
Druga grupa przyczyn to przyczyny strukturalne i kadrowe. Kolej jest zatomizowana. W PKP są dziesiątki spółek i w zasadzie nie wiadomo do końca kto za co odpowiada. Każdy jest nastawiony na działalność komercyjną. Priorytet ma przychód, zysk, a nie sprawy bezpieczeństwa, jakość i profesjonalizm.
Jeżeli rozmawia się z ważnymi urzędnikami z ministerstwa infrastruktury, to tematem rozmowy nigdy nie jest sprawność inwestowania, efektywność, wydajność. Tematem rozmowy jest, czy sprzedano, komu sprzedano i w związku z tym, czy po transakcji sprzedaży jakiś urzędnik będzie miał pracę, czy nie.
Nie ma nastawienia na stabilizację, ugruntowanie pozycji. Jest totalny stan rozchwiania.
Jeżeli weźmiemy spółki typu PKP SA, to w zarządzie jest jeden zawodowy kolejarz. W Polskich Liniach Kolejowych, które odpowiadają za bezpieczeństwo, organizację ruchu, inwestycję, zarząd jest dobierany od 8-10 lat na zasadzie: Nasi sprawdzeni politycznie ludzie.
Jeżeli weźmiemy spółki typu PKP SA, to w zarządzie jest jeden zawodowy kolejarz. W Polskich Liniach Kolejowych, które odpowiadają za bezpieczeństwo, organizację ruchu, inwestycję, zarząd jest dobierany od 8-10 lat na zasadzie: Nasi sprawdzeni politycznie ludzie.
Pamiętajmy że wypadek ma prawo się zdarzyć. Tyle, że wypadki na kolei zdarzają się ostatnio często. W ostatnich miesiącach mieliśmy kilka zdarzeń. Coś się zdarzyło pod Radomiem, gdzie indziej ekspres wypadł z torów. Trwa seria.
Kolej jest formą działalności, która wymaga maksymalnej dyscypliny i poczucia służby.
I tego wciąż nam brakuje. Chciałbym żebyśmy się doczekali realnego i realizowanego sprawnie procesu inwestycyjnego. To nie musi być krocie więcej pieniędzy, choć są potrzebne. Ale to powinna być koncentracja - jak coś zaczynamy, to kończymy.
I tego wciąż nam brakuje. Chciałbym żebyśmy się doczekali realnego i realizowanego sprawnie procesu inwestycyjnego. To nie musi być krocie więcej pieniędzy, choć są potrzebne. Ale to powinna być koncentracja - jak coś zaczynamy, to kończymy.
Nie wzięliśmy prawie 1,5 mld euro z budżetu europejskiego z ogólnej sumy 4,8 mld w latach 2007 - 2013. Zero wzięliśmy pieniędzy z UE na kolej. Po prostu zero, o to możemy mieć pretensje do rządu. W tej chwili rząd aplikuje do Brukseli, żeby tą sumę przeznaczyć na drogi. A w Brukseli dojrzewa decyzja, że Warszawa zwraca 1,2 mld złotych, które miał pójść na kolej, ale nie poszły.