
Około 50 migrantów, w tym dzieci, obozuje na pasie pomiędzy polskimi a białoruskimi strażnikami granicznymi. Patową sytuację kilkudziesięciu uchodźców określono jako kryzys humanitarny. – Dziwię się, że osoby odpowiedzialne za polskie bezpieczeństwo nie zabierają w tej sprawie głosu – skomentował Donald Tusk, odnosząc się w ten sposób do wiceprezesa ds. bezpieczeństwa Jarosława Kaczyńskiego.
REKLAMA
Na granicy polsko-białoruskiej w województwie podlaskim powstało obozowisko migrantów, których wypychają z Białorusi tamtejsze służby – donoszą dziennikarze OKO.press oraz TVN24. W opinii reporterów sytuacja jest patowa, bowiem około pięćdziesięciu osób znajdujących się na pasie ziemi niczyjej nie może ani zawrócić do Białorusi, ani wejść do Polski.
– Sytuacja jest patowa. Z relacji naszych pograniczników wiemy, że za drzewami stoją funkcjonariusze straży granicznej z Białorusi. Oni nie wpuszczają uchodźców na swój teren. Uchodźcy są tutaj prawie przez tydzień – relacjonował dziennikarz TVN24 Piotr Czuban.
Migranci to między innymi obywatele Afganistanu i Iraku. Wśród nich przeważają mężczyźni, jednak są tam także kobiety i dzieci. W nieoficjalnych rozmowach z dziennikarzami funkcjonariusze Straży Granicznej przyznają, że nie wiedzą, jak zachować się w stosunku do uchodźców.
– Procedury są takie, że nie wpuszczamy ich do Polski, ale polscy żołnierze i pogranicznicy widzą i współczują tym ludziom. Często za własne pieniądze kupują jedzenie – zaznaczył Czaban.
Miejsce, w którym stworzył się obóz leży ok. 50 km na wschód od Białegostoku, w pobliżu wsi Grzybowszczyzna. Dziennikarze TVN24 podają, że chodzi dokładnie o granicę polsko-białoruską w Usnarzu Górnym w województwie podlaskim.
Do kwestii uchodźców na polsko-białoruskiej granicy odniósł się w środę podczas konferencji prasowej Donald Tusk. Jakie działania powinien podjąć polski rząd? – Jestem lekko zakłopotany, bo nie mam narzędzi do tego, aby zadziałać. Te liczby się za niedługo powiększą, a ja tylko dziwie się, że ludzie odpowiedzialni za bezpieczeństwo i bezpieczeństwo polskich granic nie podejmują żadnych działań – odpowiedział Donald Tusk.
– Proszę pojechać w Bory Tucholskie i spytać prezesa Kaczyńskiego albo do Juraty i spytać prezydenta Dudy, bo oni biorą pieniądze za dbanie o bezpieczeństwo polskiej granicy. Ja ich w tym nie zastąpię, bo moich poleceń Straż Graniczna, wojsko i urzędnicy nie będą wykonywać – dodał lider PO, odnosząc się w tej sposób do faktu, iż zarówno prezes PiS, jak i prezydent Duda przebywają obecnie na wakacjach.
Donald Tusk odwołał się także do ostatnich słów wicepremiera Piotra Glińskiego.
– Słyszę, jak wicepremier mówi, że Polska obroni się przed ludźmi z Afganistanu, tak jakby oni wypowiedzieli nam jakąś wojnę. To są biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi. Nie trzeba robić takiej obrzydliwej, ponurej propagandy wymierzonej w migrantów, bo to są ludzie, którzy potrzebują pomocy – zaznaczył szef PO.
Czytaj także:– Słyszę, jak wicepremier mówi, że Polska obroni się przed ludźmi z Afganistanu, tak jakby oni wypowiedzieli nam jakąś wojnę. To są biedni ludzie, którzy szukają swojego miejsca na ziemi. Nie trzeba robić takiej obrzydliwej, ponurej propagandy wymierzonej w migrantów, bo to są ludzie, którzy potrzebują pomocy – zaznaczył szef PO.
