Władze Pakistanu, pomimo próśb ONZ, zapowiedziały, że nie są w stanie przyjąć więcej uchodźców z Afganistanu.
Władze Pakistanu, pomimo próśb ONZ, zapowiedziały, że nie są w stanie przyjąć więcej uchodźców z Afganistanu. Fot. AFP / EAST NEWS

Pakistan, pomimo próśb agencji ONZ ds. uchodźców o pomoc, oznajmił, że nie może przyjąć już więcej uchodźców z Afganistanem. Co więc teraz dzieje się na granicy tych państw?

REKLAMA
Z pozoru granica wygląda normalnie, jednak wystarczy się przyjrzeć, żeby dostrzec jak wiele się zmieniło. Zamiast trójkolorowej flagi Republiki Afganistanu wisi tam biała flaga Islamskiego Emiratu Afganistanu, a zamiast afgańskich strażników granicznych stoją uzbrojeni bojownicy z Talibanu. To oni teraz kontrolują Torkham – najbardziej ruchliwe przejście graniczne z Pakistanem, które było też głównym miejscem przepływu uchodźców.
Kilka dni temu setki spanikowanych afgańskich cywilów zebrało się tam, by koczować w nadziei, że uda im się uciec z kraju. Wtedy stało się nieuniknione: pomimo przewagi liczebnej, afgańskie siły policyjne poddały się talibom.
Zaniepokojony rozwojem sytuacji Pakistan zamknął swoje granice. Niedługo ponownie je otworzył: jednak tylko dla handlu i niewielkiego ruchu pieszego. I choć normalnie około 6-7 tys. ludzi przekraczało dziennie tę granicę, teraz czeka na to ledwie po kilkudziesięciu Afgańczyków.

"Spokojna” granica Afganistanu z Pakistanem

Jakie są tego przyczyny? Po pierwsze, kontrole stały się zdecydowanie dłuższe i dokładniejsze. Pakistańscy urzędnicy mówią, że nie chcą, by talibscy bojownicy przekraczali granicę w przebraniach cywilów. Dlatego zaostrzyli proces weryfikacji na granicy.
Nie tylko zmniejszyła się liczba osób, które regularnie podróżują między krajami, ale jest też znacznie mniej afgańskich uchodźców, którzy desperacko próbują dostać się na drugą stronę granicy. Talibowie nie chcą bowiem nikogo wypuszczać z kraju. Tylko handlarze i osoby z ważnymi dokumentami podróżnymi mogą przekraczać granicę.
Zaś sam Pakistan w obliczu rosnącej przemocy w Afganistanie, odgradza się od sąsiada. Wszystkie przejścia graniczne są teraz mocno obsadzone, co uniemożliwia afgańskim uchodźcom wejście bez zgody rządu.

Afgańczycy boją się rządów talibów

– Podróżowałem przez tę granicę, kiedy jeszcze byłem w szkole. Przez długi czas ojciec mógł zabierać mnie do Jalalabadu bez żadnych kontroli – mówił Pakistańczyk Ahsan Khan, który kiedyś regularnie jeździł do Afganistanu.
Od 2016 roku pakistański rząd wprowadził obowiązek posiadania ważnego paszportu i wizy dla wszystkich Afgańczyków, którzy chcieli wjechać na ich terytorium. – Jak można oczekiwać, że uchodźcy z Afganistanu będą podchodzić do granicy, kiedy ludzie, od których chcą uciec (talibowie - przyp red.), stoją na niej? I gdzie biedni i niewykształceni Afgańczycy mieliby teraz dostać paszport albo wizę? – pytał retorycznie Khan.
Mały rynek leżący kilka kilometrów od przejścia Torkham jest regularnie odwiedzany przez Afgańczyków, którym udało się wcześniej uciec do Pakistanu. Jednak Owaid Ali, który jest tam właścicielem niewielkiego stoiska z jedzeniem, zdradził, że od czasu, kiedy talibowie przejęli kontrolę po afgańskiej stronie granicy, nie widział żadnych uchodźców z tamtego kraju.

– Kilka dni temu, kiedy talibowie w ekspresowym tempie zajmowali kolejne miasta, przyszli tu Afgańczycy, którzy powiedzieli mi, jak bardzo są wystraszeni wizją życia pod rządami talibów. Ale nie wiem, jak teraz uda im się od tego uciec – powiedział Ali.
Blisko 3 mln afgańskich uchodźców – z czego połowa niezarejestrowana – mieszka w Pakistanie od dekad. Jednak teraz rząd w Islamabadzie – mimo próśb agencji ONZ ds. uchodźców – oświadczył, że osiągnięto limit i nie może już przyjąć więcej ludzi z wyniszczonego wojną sąsiedzkiego kraju.
Źródło: BBC

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut