Sytuacja na lotnisku w Kabulu. Kulisy akcji ewakuacji Afgańczyków.
Sytuacja na lotnisku w Kabulu. Kulisy akcji ewakuacji Afgańczyków. Fot. SOPA Images/SIPA/SIPA/East News

Na lotnisku w Kabulu koczują tysiące przerażonych Afgańczyków. Ich desperackie próby opuszczenia kraju opanowanego przez talibów niekiedy kończą się tragicznie. Onet dotarł do wypowiedzi eksperta, który wyjaśnia, dlaczego zarówno sytuacja pasażerów jak i załogi lotów jest obecnie bardzo trudna.

REKLAMA
Wykonywanie ewakuacyjnych lotów z Kabulu jest możliwe przez samoloty krajowych linii lotniczych prowadzonych przez cywilnych pilotów po uprzedniej zgodzie amerykańskich władz wojskowych. Jednak z nagrań i zdjęć wynika, że Amerykanie prowadzą szczątkowy nadzór nad niebem w stolicy Afganistanu.
– Obecna sytuacja jest dla pilotów bardzo trudna. Talibowie nie strzelają do samolotów, ale brak wsparcia naziemnego personelu to realne zagrożenie, które może doprowadzić do śmierci pasażerów. Wystarczy, że samolot będzie schodzić do lądowania na pasie zajętym przez inny statek powietrzny. Przy takim zdarzeniu nie da się uniknąć ofiar – mówi Onetowi Piotr Abraszek, ekspert lotniczy.
W internecie można zobaczyć nagrania, które pokazują jak, Afgańczycy chwytają się kół, skrzydeł i nadwozia samolotów, w których nie wystarczyło już dla nich miejsca.
Jednak takie praktyki po prostu muszą skończyć się tragedią. – Ci, którzy skrywają się w komorze podwozia, zwyczajnie zostają przygnieceni przez jego chowające się elementy. Znalezienie zwłok w takim miejscu to dla załogi wstrząs – opisuje specjalista.
Taki sam los czeka Afgańczyków podczepionych pod samoloty – Nie mają szans na przeżycie z trzech prostych powodów. Na wysokości 4,5 km nad ziemią, nie ma czym oddychać. Powietrze jest bardzo rozrzedzone, a do tego panuje tam niewyobrażalny chłód, sięgający kilkudziesięciu stopni poniżej zera – mówi portalowi Abraszek.
Załogi samolotów to też ludzie i nie traktują osób, które chcą wyjechać z kraju, jako wrogów lub przeciwników. Świadomość, że ktoś próbuje uciec z Afganistanu, kurczowo trzymając się skrzydła czy komory podwozia, nie ułatwia zadania. Ale nie mają na to wpływu. Maszyna zaczyna kołować po pasie, drzwi się hermetycznie zamykają i nie ma sposobu, aby usunąć tych "pasażerów na gapę" – podsumowuje ekspert lotniczy.

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut