
W środę warszawski sąd okręgowy zdecydował, co czeka w najbliższym czasie trzech oskarżonych w sprawie dotyczącej zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów. Postanowiono, że zostaną oni objęci dozorem policji. Tym samym po ponad 3 latach dwóch z nich będzie mogło opuścić areszt.
REKLAMA
Ostatni z oskarżonych odsiaduje już wyrok w innej sprawie. – Sąd nie może nie reagować na wynikające z rozprawy osłabienie mocy materiału dowodowego – tłumaczyła dzisiejszą decyzję sędzia Agnieszka Jarosz.
Sąd Okręgowy w Warszawie zdecydował o dozorze policyjnym dla wszystkich trzech oskarżonych w procesie dotyczącym zabójstwa byłego premiera Piotra Jaroszewicza i jego żony Alicji Solskiej-Jaroszewicz. Na wolność może więc wyjść też główny oskarżony Robert S. Zarówno on, jak i Dariusz S. oraz Marcin S. trzy ostatnie lata spędzili w związku z tą sprawą w areszcie. Decyzja o jego uchyleniu nie jest jednak prawomocna.
Oskarżeni mają zatrzymane paszporty. Będą musieli co dwa tygodnie stawiać się na komisariacie policji w miejscu swojego zamieszkania. Nie będą z kolei mogli kontaktować się ze sobą ani ze świadkami.
Proces dotyczący zabójstwa rozpoczął się w sierpniu 2020 roku. Robert S. jest oskarżony o uduszenie Piotra Jaroszewicza i zastrzelenie jego żony. Pozostałym dwóm mężczyznom zarzuca się współudział. Wszyscy trzej w latach 90. należeli do tzw. gangu karateków, który napadał na banki.
"Materiał dowodowy jest coraz słabszy"
Prowadząca środową rozprawę sędzia Agnieszka Jarosz uzasadniała wyrok tym, że dowody wydają się coraz słabsze. – W niniejszej sprawie na sprawstwo oskarżonych wskazują jedynie dowody z wyjaśnień Dariusza S. oraz Marcina B. – tłumaczyła.Zaznaczyła przy tym, że ich zeznania były zmienne i wzajemnie sobie przeczyły. Teraz obaj nie przyznają się do winy, ale twierdzą, że Robert S. rzeczywiście zabił. On sam jednak temu zaprzecza.
Prokuratura nie kryła zaskoczenia decyzją sądu i zamierza zaskarżyć jego decyzję. – Już teraz mogę powiedzieć, ze nie podzielamy stanowiska sądu i planujemy tę decyzję zaskarżyć – stwierdziła prokurator Katarzyna Płończyk z Prokuratury Okręgowej w Krakowie. Dodała, że zaskarżenie decyzji nie oznacza automatycznego wstrzymania wykonania postanowienia sądu.
