Dopiero następnego dnia od śmiertelnego wypadku pod Toruniem znaleziono ciało jednej z ofiar.
Dopiero następnego dnia od śmiertelnego wypadku pod Toruniem znaleziono ciało jednej z ofiar. Fot. Facebook / KM PSP Toruń

W poniedziałek doszło do śmiertelnego wypadku na drodze krajowej nr 10 w Cierpicach pod Toruniem. Jedną z ofiar policjanci dostrzegli dopiero dzień później – w zniszczonym aucie na policyjnym parkingu. Czy pasażera można byłoby uratować? TVN24 podało, powołując się na wyniki sekcji zwłok, że niestety i tak by nie przeżył, zginął na miejscu. Funkcjonariusze, którzy dopuścili się poważnego niedopatrzenia, zostali ukarani.

REKLAMA
W wypadku na drodze krajowej nr 10 w Cierpicach pod Toruniem zderzyły się: samochód osobowy, bus i ciężarówka. Tego dnia policja potwierdziła śmierć jednej osoby. Inne trzy zostały ranne. Jak się jednak okazało doszło do poważnego przeoczenia. Kolejnego dnia funkcjonariuszy doszły informacje o tym, że w busie mogła znajdować się jeszcze jedna osoba. Rzeczywiście – w rozbitym pojeździe na parkingu policyjnym znaleziono jeszcze jedno ciało.
Pięciu funkcjonariuszy Wydziału Ruchu Drogowego Komendy Miejskiej Policji w Toruniu, w tym zastępca naczelnika, zostało zawieszonych. Rzecznik prasowa kujawsko-pomorskiej policji mł. insp. Monika Chlebicz potwierdziła na antenie TVN 24, że komendant miejski w Toruniu zawiesił 5 policjantów i wszczął wobec nich postępowanie dyscyplinarne, ze względu na "niewłaściwie wykonane czynności na miejscu wypadku drogowego”.

"Pasażer zginął na miejscu”

Ze względu na to, że ciało jeden z ofiar znaleziono dopiero następnego dnia, pojawiło się pytanie, czy pasażera udałoby się uratować, gdyby został odnaleziony wcześniej. Na miejscu wypadku pracowali policjanci, strażacy i prokuratura, a mimo to nikt nie zobaczył zakleszczonej w busie osoby.
– Wstępna opinia biegłego po sekcji zwłok jest taka, że wielonarządowe obrażenia mężczyzny wskazują na śmierć na miejscu – powiedział na antenie TVN 24 Jarosław Kilkowski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.
Ofiara znajdowała się w części pojazdu, którą nie powinna podróżować – czyli w części ładunkowej, gdzie były przewożone narzędzia i materiały budowlane. – Po zderzeniu pojazdów zrobił się w niej kocioł, ale to nie usprawiedliwia policjantów – stwierdziła z kolei rzecznik prasowa kujawsko-pomorskiej policji. Dodała, że po wypadku wszystkie służby zostały poinformowane przez osoby, które jechały busem, że w pojeździe były w tylko trzy osoby, a nie – cztery.
Postępowaniem dyscyplinarnym policjantów zajmuje się jeden z wydziałów komendy wojewódzkiej. Sprawa wraz z materiałem dowodowym trafiła też już do prokuratura regionalnego. Toruńska prokuratura okręgowa zdecydowała jednak, że ze względu na możliwy konflikt interesów, ewentualne nieprawidłowości powinna badać już inna jednostka. Złożyła w tym celu odpowiedni wniosek. Decyzję w tej sprawie podejmie więc Prokuratura Regionalna w Gdańsku.

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut