
Dziennikarz radia ZET Maciej Bąk zwrócił uwagę na jedną z ostatnich wypowiedzi prezesa Radia Gdańsk, Adama Chmieleckiego. Dotyczyła ona ceny, jaką za działalność opozycyjną zapłaciła Anna Walentynowicz. Bąk przyrównał ją do ostatnich wydarzeń w gdańskim radiu, które zdaniem środowiska miały związek z forsowaną przez PiS ustawą anty–TVN.
REKLAMA
"Serio, to już jest za mocne. Wczoraj w Radiu Gdańsk prezes Adam Chmielecki był gościem debaty o Annie Walentynowicz i opowiadał jak zwolniono ją z pracy za działalność opozycyjną. Tak, ten sam prezes który wyrzucił z roboty dziennikarza za obronę wolnych mediów. Wybitny praktyk" – napisał na Twitterze Maciej Bąk.
"A może po prostu to jest tego typu sytuacja, że tak intensywnie zgłębiasz motywacje ludzi traktowanych jako 'tych złych', że zaczynasz z fascynacji po prostu wchodzić w ich skórę?" – dodał dziennikarz radia ZET.
Bąk nawiązał do ostatnich wydarzeń związanych z gdańskim radiem. Chodzi o zwolnienie Marcina Mindykowskiego, który podpisał się pod protestem dziennikarzy wobec lex anty–TVN. O sprawie poinformowała była pracownica Radia Gdańsk Magdalena Świerczyńska-Dolot.
Radio Gdańsk tłumaczyło jednak, że Mindykowski nie był pracownikiem radia, więc technicznie rzecz biorąc nie mógł zostać zwolniony, a rozwiązanie z nim umowy nie miało żadnego związku z apelem ws. ustawy medialnej.
"Zawarta z nim wcześniej umowa cywilnoprawna o współpracy została rozwiązana w dniu 23 sierpnia 2021 r. z miesięcznym okresem wypowiedzenia, zgodnie z odpowiednimi zapisami samej umowy. Decyzje o zawieraniu, jak i rozwiązywaniu umów cywilnoprawnych w ramach zasady swobody umów są każdorazowo uprawnieniem i suwerenną decyzją każdej ze stron umowy. W Radiu Gdańsk nie dokonywano ustaleń czy i kto spośród osób zatrudnionych w Radiu Gdańsk S.A. lub osób współpracujących z rozgłośnią podpisał apel w sprawie tzw. ustawy medialnej" – czytamy w oświadczeniu, które rozgłośnia wysłała portalowi Onet.pl.