
Trwa kampania wyborcza przed przyspieszonymi wyborami parlamentarnymi w Kanadzie. Premier Justin Trudeau, który ubiega się o kolejną kadencję, obecnie podróżuje po kraju i spotyka się z wyborcami. Podczas jednego z przystanków polityk... został obrzucony kamieniami.
REKLAMA
Wybory parlamentarne w Kanadzie zbliżają się wielkimi krokami. Premier Justin Trudeau ogłosił przedterminowe wybory w połowie sierpnia, mając nadzieję na uzyskanie większościowego rządu dla swojej lewicowej Partii Liberalnej. Kanadyjczycy wybiorą nowy rząd 20 września, a politycy kontynuują rekordową krótką kampanię wyborczą.
Trudeau nie próżnuje i obecnie jeździ po Kanadzie, gdzie spotyka się z wyborcami. Niestety kampania premiera nie idzie gładko, a to z powodu protestów m.in. przeciwko planowanym przez rząd Trudeau obowiązkowym szczepieniom na COVID-19. W zeszłym tygodniu wiec polityka w Bolton w stanie Ontario został odwołany ze względów bezpieczeństwa, gdy miejsce spotkania otoczyli przeciwnicy premiera.
Jak podaje BBC, do nieprzyjemnego incydentu doszło również podczas przystanku w London w Ontario. Gdy polityk zmierzał do autokaru, został obrzucony drobnymi kamieniami. Później, podczas rozmowy z dziennikarzami na pokładzie kampanijnego samolotu, Justin Trudeau wyjawił, że został trafiony w ramię. Porównał również do zdarzenie do incydentu z 2016 roku, gdy pewna kobieta rzuciła w niego pestkami dyni.
Według dziennikarza CTV National News nie tylko Trudeau został zaatakowany przez protestujących w London. Kamienie trafiły również w dwie osoby podróżujące autokarem dla mediów. Nikt nie został jednak ranny. Lider opozycyjnej Partii Konserwatywnej Erin O'Toole nazwał incydent "obrzydliwym". "Przemoc polityczna nigdy nie jest usprawiedliwiona, a nasze media muszą być wolne od zastraszania, nękania i przemocy" – napisał na Twitterze polityk.
Czytaj także: