
Prezydent Wałbrzycha, z zawodu lekarz, po 36 latach pracy został zwolniony z pracy w szpitalu im. dr Alfreda Sokołowskiego. Decyzja, którą usłyszał przed weekendem, była zaskoczeniem dla wszystkich, w tym dla samego Romana Szełemeja. Dziś w jego obronie stanął Donald Tusk.
REKLAMA
Roman Szełemej łączył funkcję prezydenta miasta z pracą w szpitalu również podczas pandemii. Ale nieoczekiwanie został zwolniony z pracy, o czym poinformował w mediach społecznościowych.
"Otrzymałem w Specjalistycznym Szpitalu im. dra Alfreda Sokołowskiego wypowiedzenie z pracy w trybie natychmiastowym. Po 36 latach nieprzerwanej pracy podziękowano mi w ten sposób za poświęcenie, za trud, który wspólnie wraz z moimi współpracownikami włożyliśmy, by nasz szpital był dobry, wyjątkowy i leczył pacjentów nie tylko z Wałbrzycha" – napisał w oświadczeniu.
Stwierdził, że przyczyny nagłego wypowiedzenia nie są merytoryczne. "W mojej ocenie mają charakter polityczny. To oczywista zemsta za to, że wraz z dyrekcją i wieloma innymi osoba broniliśmy szpitala przed marginalizacją" – podsumował.
Tusk w obronie Szełemeja
W poniedziałek wziął go w obronę lider PO. Donald Tusk zamieścił na Twitterze wpis, w którym broni prezydenta Wałbrzycha."Roman Szełemej. Jest lekarzem. Samorządowcem. Harującym jak wół dla swojego ukochanego Wałbrzycha i swoich pacjentów. Jest z Platformy. Jest przyzwoitym człowiekiem. Każdy z tych powodów wystarcza, żeby PiS chciał go zniszczyć. Więc zaczęli. Ale nie mają szans" – napisał.
W maju tego roku prezydent Wałbrzycha udzielił wywiadu naTemat. Opowiadał w nim o akcji szczepień. Wałbrzych był tu pionierem, wyprzedzał inne miasta w Polsce.
"Od kiedy pracuję w służbie zdrowia zawsze było mało pieniędzy. Zawsze mówiło się, że musimy oszczędzać, i to robimy. Ale to nie odbywa się bez ofiar. A teraz mamy pandemię, która kompletnie wywróciła do góry nogami cały system leczenia w Polsce. Nie możemy się po tym pozbierać" – mówił.
Czytaj także: