
Matka chłopca z wadą serca miała usłyszeć od dyrektora XLIV LO w Krakowie w Krakowie Mariusza Graniczki, że jej dziecko trzeba przenieść do innej klasy, bo inaczej "zostanie klasową sierotą" – donosi "Gazeta Wyborcza". Sprawą miało zająć się Małopolskie Kuratorium Oświaty, ale – podobnie jak w przypadku innych skarg na tego samego dyrektora – na razie wszystko utknęło w martwym punkcie.
REKLAMA
We wrześniu Filip zaczął naukę w XLIV LO w Krakowie. Jednak po dwóch tygodniach, na pierwszym zebraniu rodziców, dyrektor placówki, Mariusz Graniczka oznajmił matce chłopca, pani Elżbiecie, że doszło do nieporozumienia i jeśli Filip pozostanie w tej klasie, to stanie się klasową "sierotą". Wszystko dlatego, że chłopak cierpi na poważną wadę serca. Jednak mimo tej wady wcześniej zwyczajnie chodził do szkoły. Miał jedynie zwolnienie z zajęć wychowania fizycznego.
Pani Elżbieta była oburzona. "Pierwszy raz spotykam się z takim człowiekiem na takim stanowisku. Nie chce mi się wierzyć w to, co usłyszałam i jak zostałam potraktowana ja i moje dziecko. Wyszłam ze szkoły i nie mogłam się otrząsnąć" – powiedziała w rozmowie z "Wyborczą".
Klasa o profilu sportowym
Jak powiedziała "GW" pani Elżbieta, gdy składała dokumenty syna do szkoły, poinformowała placówkę, że syn nie może ćwiczyć na lekcjach wychowania fizycznego i ma orzeczenie o niepełnosprawności. Filip chciał iść do klasy z rozszerzoną biologią, geografią i językiem angielskim. I tak się stało. Jednak dopiero na spotkaniu z dyrektorem poinformowano, że jest to klasa sportowa."Nie prowadzono do niej żadnych testów predyspozycji sportowych. O tym, że trzeba je mieć, nie ma też słowa na stronie internetowej szkoły. Jest tylko informacja, że wśród zajęć dodatkowych jest wychowanie fizyczne, ale jak rozumiem, zajęcia dodatkowe nie są obowiązkowe" – tłumaczyła zdziwiona matka.
Dyrektor chciał przenieść Filipa do klasy humanistycznej, jednak ten nie chciał tam trafić, bo zdążył polubić kolegów z klasy sportowej. Pani Elżbiecie nie podobało się też, jak dyrektor z nią rozmawiał. Ostatecznie postanowiła przepisać syna do innej szkoły i powiadomiła o sprawie Małopolskiego Kuratorium Oświaty.
Kolejna skarga na dyrektora
Kontrowersje wokół dyrektora Mariusza Graniczki pojawiały się już wcześniej. Rodzice skarżyli się na niego, gdy w poprzednim roku szkolnym kazał dzieciom spotkać się z działaczem antyaborcyjnym, który przekonywał, że "ciąża nigdy nie zagraża życiu matki".Rodzice protestowali również wtedy, kiedy dyrektor zarządził warty dla uczniów i rodziców pod krzyżem katyńskim pod jednym z kościołów w Krakowie. Z kolei ostatnio wzywał na rozmowę rodziców, których dzieci nie uczęszczają na religię i pytał, czy są innowiercami.
Mimo że rodzice, a także niektórzy radni wielokrotnie skarżyli się na Mariusza Graniczkę do urzędu miasta i Małopolskiego Kuratorium Oświaty, nadal pełni on funkcję dyrektora XLIV LO.
Czytaj także: