
Faworyzowane Cracovia i Śląsk Wrocław opadły w czwartek z Fortuna Pucharu Polski. Pasy przegrały w Łodzi z ŁKS-em po rzutach karnych (1:3), a Wojskowych za burtę rozgrywek sensacyjnie wyrzuciła Bruk-Bet Termalica Nieciecza (1:0), czyli czerwona latarnia PKO Ekstraklasy.
REKLAMA
Śląsk Wrocław w meczu 1/32 finału Fortuna Pucharu Polski podejmował ostatnią ekipę PKO Ekstraklasy, nikt nie spodziewał się, że Bruk-Bet Termalica Nieciecza będzie w stanie zaskoczyć Wojskowych na ich terenie. Śląsk to przecież wicelider rozgrywek, Słoniki są ich czerwoną latarnią. Ale Puchar Polski rządzi się swoimi prawami.
Już w 3. minucie spotkania goście zaskoczyli faworyta, Bośniak Muris Mesanović wykorzystał zamieszanie pod bramką rywali i pokonał Matusa Putnocky'ego. Zespół Jacka Magiery ruszył do odrabiania strat, Cayetano Quintana ostemplował słupek bramki niecieczan, a na początku drugiej połowy wyleciał z boiska za brutalne zagranie.
Kolejne okazje marnowali piłkarze gospodarzy, świetnie bronił też Łukasz Budziłek, który został bohaterem spotkania. 27 strzałów oddali miejscowi, 11 celnych, ale żaden nie znalazł drogi do sieci. I w ten sposób Słoniki sprawiły wielką niespodziankę, przy okazji wygrywając pierwszy mecz o stawkę od 22 maja, gdy w Fortuna I lidze ograli GKS Tychy (2:0).
Do niespodzianki doszło też w Łodzi, ŁKS podejmował Cracovię, która przez 120 minut nie potrafiła strzelić bramki ekipie z Fortuna I ligi. Pasy skazały się więc na konkurs rzutów karnych, a w nich na cztery strzały dobrze jedenastkę gracze spod Wawelu wykonali tylko raz, za sprawą Rivladinho. Gospodarze trafili trzy z trzech karnych, wygrali konkurs 3:1 i po remisie 0:0 zapewnili sobie awans do 1/16 finału PP.
Czytaj także: