To oczywiste, że przemyt określonych towarów i dóbr rośnie, kiedy premia za ten proceder jest wysoka. A jest wysoka wtedy, gdy dane artykuły objęte są wysokimi cłami i akcyzą. Szczególnie dotyczy to artykułów monopolowych: kiedyś alkoholu, dzisiaj papierosów.

REKLAMA
Mamy doświadczenie, które pokazało, że zmniejszenie akcyzy na takie artykuły jest korzystne. Za drugiej kadencji Grzegora Kołodki jako ministra finansów, w 2002 roku, obniżono podatek akcyzowy na alkohole o 30 proc. Efekt był taki, że znacznie wzrosły wpływy do budżetu i bardzo zmalał przemyt alkoholu.
Gdyby zastosować taką politykę wobec papierosów, efekt zapewne byłby podobny do tego z alkoholem. Przemyt by zmalał, a wpływy do budżetu istotnie wzrosły.
Obecnie Komisja Europejska forsuje podwyższanie podatków akcyzowych na papierosy, chcąc wpłynąć na zachowania ludzi. Dyktowane jest to ideologią UE, ale jednocześnie w niektórych krajach Unia dopuszcza lub rozważa dopuszczenie sprzedaży miękkich narkotyków, co jest irracjonalne i graniczy z absurdem. Taka polityka kumuluje dwa negatywne zjawiska: ekonomiczne – zwiększenia przemytu, który rośnie wraz z akcyzami i niekonsekwencji ideologicznej, bo z jednej strony represjonuje się palaczy, a z drugiej otwiera rynki na sprzedaż miękkich narkotyków.
Walka Unii z papierosami wynika z ideologii, ale myślę, że to tak jak z wieloma innymi ideologicznymi działaniami – w sporej części jest to walkaz wiatrakami. Prowokuje bowiem do zwiększonego przemytu, czyli zjawiska patologicznego. Warto przypomnieć, że największy rozwój grup przestępczych i ich fortun w USA przypada właśnie na czasy prohibicji.
Poza tym ci, którzy mają słabości wobec używek, raczej nie zrezygnują ze swoich skłonności na skutek podniesienia akcyzy. Takie zacietrzewienie ideologicznie w postaci nakładania podatków na tego typu artykuły jest w dłuższej perspektywie skazane na porażkę i na pewno nie przyniesie oczekiwanego efektu.