
Katarzyna Figura dziewięć lat czekała na decyzję o rozwodzie i dopiero teraz dopięła swego. Aktorka od dzisiaj nie jest już oficjalnie żoną Kaia Schoenhalsa. Artystka wyszła z sali rozpraw wzruszona ze szczęścia. Prawie jak Nicole Kidman, gdy rozwiodła się z Tomem Cruisem.
REKLAMA
Katarzyna Figura wyznała w tygodniku "Viva", że mąż przez lata ją maltretował. W emocjonalnym wywiadzie zwierzyła się dziennikarzom, że była ofiarą przemocy psychicznej i fizycznej. "Przez lata ukrywałam, jak naprawdę wygląda moje prywatne życie. Dlaczego? Która kobieta chce przyznać, że tkwi w toksycznym związku? Że jest poniżana, upokarzana, bita? I, co najgorsze, pozwala na to!" – powiedziała.
Wówczas z wywiadu newsa dnia zrobiły serwisy plotkarskie. Ich czytelnicy w tysiącach komentarzy oceniali wyznania aktorki. Wyroki często były bezlitosne: "Figura jest sobie sama winna, mąż musiał mieć powód, żeby ją bić; Jest alkoholiczką, więc zasługuje; Nie wygląda na ofiarę, więc kłamie dla popularności.
Aktorka od 9 lat domagała się rozwodu. Dopiero teraz go otrzymała, a z sali rozpraw wyszła ze łzami szczęścia w oczach. W rozmowie z "Faktem" wyznała, jak się czuje. – Jestem bardzo szczęśliwa. Dzisiaj zapadł wyrok po 10 latach. Byłam już bardzo tym zmęczona – zdradziła tabloidowi.
Czytaj także: