Agnieszka Sienkiewicz ma wielkie serce. Angażuje się w pomoc uchodźcom na wyspie Lesbos
Agnieszka Sienkiewicz ma wielkie serce. Angażuje się w pomoc uchodźcom na wyspie Lesbos Fot. TRICOLORS/East News

O tym, że Agnieszka Sienkiewicz wspiera i angażuje się w różne inicjatywy charytatywne, wiadomo nie od dzisiaj. Po raz kolejny udowodniła, że ma wielkie serce i chce pomagać słabszym. Niedawno aktorka zdecydowała się na wyjazd do obozu uchodźców, który zlokalizowany jest na greckiej wyspie Lesbos. Na Instagramie relacjonuje, jak wygląda obozowe życie. Szczególnie poraziła ją sytuacja dzieci i matek.

REKLAMA
Poza aktorską działalnością Agnieszka Sienkiewicz-Gauer zaangażowała się w działania Fundacji Dobra Fabryka, która została założona przez Szymona Hołownię. Kilka dni temu wraz z innymi chętnymi udała się do największego obozu dla uchodźców, zamieszkiwanego przez ok. 7 tys. ludzi, z czego połowę stanowią dzieci. Lesbos to grecka wyspa w północno-wschodniej części Morza Egejskiego, u wybrzeża Turcji.
Uchodźcy cierpią tam na brak podstawowych środków sanitarnych, przyborów higieny, ale przede wszystkim pieluch, pożywienia, ubrań czy leków. Aktorka chce uzmysłowić internautom, w jak trudniej sytuacji znaleźli się ci ludzie i namówić ich także do niesienia pomocy.

Agnieszka Sienkiewicz jest wolontariuszką. Pojechała pomóc uchodźcom w Grecji

Aktorka nieustannie nagrywa filmiki na Instagram i pokazuje, gdzie aktualnie jest i co robi. Cały czas poznaje nowych ludzi i dzieci, których ujmuje na nagraniach.
Aktorka przyznała we wpisie pod ostatnim postem ze zdjęciami, że ma za sobą jeden z najtrudniejszych dni na wyspie. "Udało nam się dotrzeć do kilku dzieci, którym nasza doktor może pomóc, jutro od rana przygotowujemy posiłki, a potem znów ruszamy do obozu" – napisała.
"Najbardziej bolesne jest zderzenie z matkami, w których oczach widzisz apatie i zupełną rezygnacje. Dzieci, które nie znają lub nie pamiętają życia poza obozem adaptują się łatwiej…. Bawią się pustą butelką, starym wózkiem lub po prostu kamieniem…. ale warunki w jakich żyją są dramatyczne!" – podkreśliła.
"To, z czym się tutaj spotykamy, to jest niesamowita otwartość dzieci. One tak lgną. Ja dostałam dzisiaj bransoletkę od 5-latki. One biegają za nami, nie chcą się odczepić i chcą się cały czas bawić. Są bardzo otwarci i chętni, żeby porozmawiać" – powiedziała na Instastory, chwaląc się uroczym upominkiem.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut