Zespół Happysad i Żaneta Gotowalska
Zespół Happysad i Żaneta Gotowalska Archiwum prywatne

Dziennikarka naTemat, Żaneta Gotowalska, wydaje książkę z okazji 20-lecia zespołu Happysad. Poniżej publikujemy szczegóły i fragment "Zanim pójdę. Długa droga zespołu Happysad".

REKLAMA
Z okazji swoich 20. urodzin zespół Happysad wywodzący się ze Skarżyska-Kamiennej opowiada własną historię piórem dziennikarki naTemat Żanety Gotowalskiej. W książce "Zanim pójdę. Długa droga zespołu Happysad" głos mają nie tylko członkowie zespołu, ale i fani grupy i współpracownicy, również ci, z którymi drogi Happysad się rozeszły.
Co znajduje się w książce? Jest tam miejsce na konflikty, rozstania, rozliczenie się z ludzkimi słabościami, a także z pierwszym wielkim przebojem "Zanim pójdę", który z biegiem lat stał się kulą u nogi zespołu. Książka powstawała m.in w pandemicznym czasie, więc nie mogło się obyć bez części poświęconej koronawirusowym ograniczeniom, które dotknęły branżę muzyczną, uniemożliwiając koncertowanie na kilkanaście długich miesięcy.
logo
Żaneta Gotowalska podczas podpisywania egzemplarzy książki Archiwum prywatne
– Książka to ok. 48 godzin rozmów z zespołem Happysad, byłymi członkami, ekipą techniczną, bliskimi chłopaków i ich fanami. To dziesiątki zdjęć z 20-letniego archiwum zespołu, setki wspomnień – tych pozytywnych i tych bardzo wzruszających, sięgających najtrudniejszych emocji. Sięgnęłam do skarżyskich korzeni Happysad, by prześledzić, jak to się stało, że mimo upływu dwóch dekad wszyscy mają na ustach ich utwory – Żaneta Gotowalska.
Fragment książki "Zanim pójdę. Długa droga zespołu Happysad"

Mimo braku większych ruchów po stronie chłopaków na mejla podanego przez nich na stronie internetowej przyszła wiadomość od S.P. Records, które ich zauważyło. Łukasz przeczytał ją jako pierwszy, bo Kuba tego dnia poszedł na rozmowę o pracę. Kiedy z niej wrócił, zaczął opowiadać, jak źle mu poszło, że dostawał durne pytania i pewnie nic z tego nie wyjdzie. Dopiero kiedy wygłosił wszystkie swoje żale, Łukasz powiedział mu o mejlu, w którym S.P. Records pisze, że chce się z nimi spotkać i porozmawiać o kontrakcie. Kuba wysłuchał cierpliwie i rzucił: „To po cholerę ja wam jakieś gówno opowiadam, jak tu takie newsy!”. Otworzył okno w mieszkaniu przy Złotej 73, które wtedy wynajmowali, i odpalił fajkę. Cieszyli się jak dzieci.
– Wszystko szybko się działo. Dostaliśmy mejla od S.P. Records, że od kogoś mają naszą demówkę i że im się strasznie spodobało – wspomina Kuba. Chłopaków ze Skarżyska poleciły Sławkowi Pietrzakowi zaprzyjaźnione zespoły Naiv oraz Stan Miłości i Zaufania.
Pietrzak pamięta wrażenie, jakie zrobiła na nim demówka Happysad, zwłaszcza że do tej pory zajmował się zupełnie inną muzyką. – Przez kilkanaście lat wydawałem rock, hip-hop, punk, mocne brzmienia, a tutaj dostałem materiał łagodny, wręcz delikatny, świadczący o wyjątkowej wrażliwości i subtelności muzyków – mówi mi szef S.P. Records. Muzykę i teksty, które usłyszał na tamtej demówce, wspomina jako bardzo emocjonalne. – Urzekła mnie skromna prawda tekstów Kuby. Był wyjątkowo uczciwy zarówno w pisaniu, jak i w realu – mówi Pietrzak.
S.P. Records zaproponowało chłopakom, żeby przyjechali pokazać, co jeszcze mają. – Nie chciało nam się wierzyć, że mamy współpracować z wytwórnią Pidżamy Porno czy Kultu. Łukaniu powiedział, że jeśli kiedykolwiek wydamy płytę w S.P. Records, to zgoli brodę. Do tej pory tego nie zrobił. Ma plamę na honorze – żartuje Kuba.
– Podjarka była nieziemska, bo to było pierwsze miejsce, w którym wydawali ludzie przez nas uwielbiani – mówi Łukasz. – Każdy z nich był postacią niezależną i ważną dla polskiej muzyki. Jak się przychodziło do biura S.P. Records, zawsze ktoś z nich tam siedział, ktoś nagrywał w studiu. Tam poznawaliśmy pierwsze plotki branżowe i obserwowaliśmy, jak pracuje niezależna wytwórnia – opowiada Łukasz. Jeszcze niedawno tych samych artystów słuchał ze składanek dołączanych do miesięcznika "Machina".
Kiedy chłopaki pojechały na rozmowy do S.P. Records, szybko okazało się, że wytwórnia chciałaby od razu nagrać z nimi płytę. To już wyglądało na zupełnie inną rzeczywistość niż ta, w której funkcjonowali do tej pory. W dodatku mieli poczucie totalnego nieprzygotowania do takiej walki.
– Zdawałem sobie sprawę z tego, że nie umiem grać, śpiewać, mam na koncie tylko parę piosenek – tłumaczy mi Kuba. – Gdzie my? Jak? Wiedzieliśmy, że nie mamy szans nic zrobić, nawet jeśli czasem pogramy, pozostanie to naszym hobby.
Premiera książki "Zanim pójdę. Długa droga zespołu Happysad" (nakładem "Wydawnictwa Agora") już 13 października 2021 roku. Pozycja obecnie dostępna jest w przedsprzedaży. 16 października w Warszawie odbędzie się też spotkanie z autorką i członkami zespołu.