1 listopada
1 listopada Fot. Jarosław Kubalski / Agencja Gazeta

"Rewia ubrań, min i zawartości portfela. Trzeba kupić największe – z roku na rok coraz bardziej tandetne - znicze, coraz więcej kwiatów ułożonych w coraz bardziej absurdalne wieńce" – tak widzi 1 listopada Dorota Zawadzka. A jak jest [Waszym zdaniem]? Czy w wielotysięcznym tłumie można w spokoju wspominać zmarłych? A może na cmentarz chodzi się już wyłącznie "bo wszyscy tak robią", a chodzenie od grobu do grobu stało się po prostu rozrywką?

REKLAMA
Telewizje informacyjne straszą czerwonymi paskami: "krzyki i tłumy na cmentarzu", "wielkie korki", "ścisk przy bramie". Pokazują też obrazki z zatłoczonych nekropolii, gdzie tysiące głów ściskają się w wąskich alejkach.
Z roku na rok 1 listopada tłumy na cmentarzach coraz bardziej gęstnieją. Tego dnia do nekropolii wybrać się po prostu wypada. Przy okazji trzeba też kupić "znicze od harcerzy", przegryźć pańską skórkę i zrobić sobie zdjęcie na tle migających w ciemności lampek. Od kilku sezonów "bywanie" ma nawet swoją nazwę – "grobbing".
A może nazwą podobną do "clubbingu" posługują się tylko ignoranci, a dla większości 1 listopada jest wciąż po prostu okazją do wspominania zmarłych? Jak dla pisarki Agaty Tuszyńskiej, której święto przywodzi na myśl: "czyszczenie grobów, znicze, szeptane rozmowy, uroczysty zapach wosku i naftaliny".
Jak jest [Waszym zdaniem]?