
Przed krakowskim biurem PiS odbył się protest, podczas którego dzieci i ich rodzice malowali na chodniku m.in. napisy z wyrazami wsparcia dla migrantów. Na miejscu interweniowała policja, która m.in. skonfiskowała… kredę. Dwie mamy dostały wezwania na komisariat.
REKLAMA
Chodzi o zdarzenie z czwartku 7 października, kiedy przy ul. Retoryka, pod krakowskim biurem PiS odbył się symboliczny protest. Dzieci oraz ich matki rysowały na chodniku m.in. hasła "Nikt nie jest nielegalny”, w nawiązaniu do sytuacji z migrantami. Pojawiły się też napisy z wymownymi pytaniem: "Gdzie są dzieci?".
Jak się okazało, takie malunki na chodniku nie wszystkim nie spodobały, a na uczestników protestu w czwartek czekała już policja. Szczegóły w sprawie przekazała w mediach społecznościowych Magdalena Dropek z Rady ds. Równego Traktowania, którą powołał prezydent Krakowa Jacek Majchrowski.
Policja skonfiskowała kredę
"Na miejscu zastałam dwie mamy, troje dzieci, sześciu policjantów i dwa radiowozy. Dzieciom zarekwirowano kredę, mamy zostały wylegitymowane i dostały od razu wezwanie na poniedziałek, ponieważ 'ktoś zgłosił'. Po godzinie przyjechali technicy kryminalistyki" – pisała.W związku z zachowaniem policji, konkretne działania podjęli posłowie Lewicy. Daria Gosek-Popiołek oraz Maciej Gdula zapytali mundurowych, na jakiej podstawie zarekwirowano dzieciom kredę.
"Pytamy też o to, ile tego typu interwencji przeprowadzono w ciągu ostatnich 12 miesięcy i ilu policjantów i techników kryminalnych zaangażowano do przeprowadzania tych czynności" – dodała Gosek-Popiołek.
Głos w sprawie zabrała policja. Anna Wolak-Gromala z Komendy Miejskiej Policji w Krakowie potwierdziła Onetowi, że w czwartek po godzinie 16:00 patrol podjął interwencję wobec dorosłych osób, które naniosły malunki na chodnik przed budynkiem przy ul. Retoryka.
– Na miejscu wykonano oględziny, zabezpieczono narzędzia wykroczenia. Dwie osoby otrzymały wezwanie do stawiennictwa w komisariacie w celu przesłuchania – przekazała policjantka.
Czytaj także: