
Radny PiS z Lublina przegrał proces z aktywistą LGBT Bartoszem Staszewskim za stwierdzenie, że Marsz Równości promuje pedofilię. Polityk nie chciał jednak zgodnie z wyrokiem sądu wpłacić 5 tys. zł na konto organizatorów parady. Pieniądze musiały zostać ściągnięte z jego konta przez komornika.
REKLAMA
"Z przyjemnością informujemy, że pieniądze zajęte z kont radnego PiS Tomasza Pituchy właśnie trafiły na konto naszego marszu. Wydamy je na organizacje marszu równości oraz pomoc terapeutyczną dla osób LGBT" – poinformowali na Twitterze organizatorzy marszu.
Jak informowaliśmy w naTemat radny PiS został pozwany przez Bartosza Staszewskiego po swoim wpisie na Facebooku z września 2018 roku, który brzmiał: "Najzagorzalsi fani filmu W. Smarzowskiego chcą zorganizować w Lublinie tzw. Marsz Równości, promujący homoseksualizm, pedofilię".
Sąd pierwszej instancji przyznał rację organizatorowi marszu i za pomówienie nakazał Pitusze zapłacić 5 tys. zł stowarzyszeniu Marsz Równości w Lublinie oraz poinformować o wyroku lokalne media. Wyrok stał się prawomocny pod koniec 2019 roku. Mimo to, były doradca ministra edukacji, zasłaniając się swoimi przekonaniami, nie chciał uiścić opłaty. Wobec tego wszczęto postępowanie egzekucyjne.
Jak przypomina Onet, zwolennicy radnego Pituchy zorganizowali internetową zbiórkę, w której zebrano na jego konto ponad 6 tys. zł. Z tych pieniędzy miał zapłacić za przegrany proces. W oświadczeniu majątkowym za 2020 rok ujął to dopiero po naciskach mediów.
Choć Pitucha nie jest już doradcą ministra edukacji, to cały czas współpracuje z Przemysławem Czarnkiem. Jeszcze w 2020 r. jako jego doradca miał zarobić ponad 90,5 tys. zł – tak wynika z jego oświadczenia majątkowego. Natomiast 1 czerwca został wicedyrektorem Ośrodka Rozwoju Demokracji. Stanowisko dostał bez konkursu, ale po pozytywnej opinii Czarnka.
Pierwotna wersja tekstu została zilustrowana zdjęciem Marszałka Województwa Lubelskiego Jarosława Stawiarskiego. Błąd wynikał z niewłaściwego podpisu pod fotografią w agencji East News.
Czytaj także: