
– Trudny był moment, kiedy nie miałem pracy i kiedy dopadały mnie czarne myśli. Miałem w Polsce potężne, jak na samotnego polonistę, długi do spłacenia, zniszczony związek, pokręcone relacje z ludźmi. Wtedy postanowiłem, że zakończę swoje życie, bo nikomu nie byłem potrzebny, byłem sam. Siedziałem na moście w Oslo, chciałem skoczyć i zamknąć za jednym zamachem wszystkie sprawy – mówi w rozmowie z naTemat Piotr Mikołajczak, autor książki "NOrWAY. Półdzienniki z emigracji".
Wyjeżdżałem do Norwegii z niezdiagnozowaną depresją, czymś, co dziś nazywam ciemnym filtrem. Trochę jakbym spoglądał na rzeczywistość przez maskę spawalniczą. Najgorszym momentem był okres szczytowy, kiedy sięgnąłem dna choroby i nie byłem w stanie niemal przez 40 dni wyjść z domu. To był z pewnością najciemniejszy moment w emigracyjnej przygodzie. Bardzo źle wspominam też noc na dworcu w Oslo. Nie miałem absolutnie żadnych pieniędzy, nie mogłem do nikogo zadzwonić.
Na początku starałem się poradzić sobie sam. Nie miałem żadnych pieniędzy, oprócz tych, które musiałem przeznaczać na długi, mieszkanie, jedzenie. Dużo czytałem na temat zdrowia psychicznego i uświadamiałem sobie z każdą kolejną lekturą, że jest coraz gorzej. Później moja przyjaciółka dała mi numer do terapeuty.
Okazało się, że łatwo znaleźć pomoc, jeśli decydujemy się na terapię przez Skype lub inny komunikator. Od tego momentu wszystko zaczęło iść w dobrą stronę. Zacząłem się, z każdą kolejną terapią, coraz bardziej oswajać z tym, co mnie spotkało. Ludziom z depresją trudno jest zaakceptować swój cień, a na emigracji jeszcze tylko dochodzą kolejne problemy - samotność, inne środowisko, alkohol. Terapia jest najlepszym, co w takiej sytuacji można dla siebie zrobić.
Na początku szukałem pracy wszędzie. Byłem w najbardziej popularnych firmach, także tych, które są znane w Polsce. Szybko zorientowałem się, że zostawianie CV przypadkowym osobom nie było najlepszym pomysłem. Chodziłem, gdzie się dało: na pocztę, do marketów, po budowach, ale i na cmentarz, bo myślałem, że nikt nie chce pracować przy pielęgnowaniu takich miejsc, ale i tu się myliłem. Przez trzy lata jednak trafiło mi się wszystko, co było, na tamten moment, łatwo dostępne – od budowlanki, przez skręcanie mebli, pracę na zmywaku czy sprzątanie po zmarłych lub styling (ustawianie mieszkania pod sprzedaż, urządzanie go). Czasami kursowałem autem, przewożąc różne rzeczy.
Różnie. Emigracja jest bardzo zróżnicowana. Krążą oczywiście opinie, że Polak Polakowi wilkiem, ale tak jest w większości nacji. Na emigracji spotkałem wielu rodaków, którzy byli pomocni i próbowali wyciągać człowieka z różnych opresji. Muszę też zaznaczyć, że nie wyjechałem sam. Na początku byłem tam z fotografem Adamem Gustem, którego zdjęcia zdobią moją książkę. Dzięki Adamowi udało się przeżyć te pierwsze miesiące w dość dobrej kondycji psychicznej.
Dokładnie. Norwegia jest przepięknym krajem, który stwarza wiele możliwości dla tych, którzy są zdeterminowani. Nie zawsze to wyjdzie i nie zawsze jesteśmy w stanie osiągnąć tam sukces. Jeśli mamy zdrowe ręce, nogi i głowę, jesteśmy w stanie zarobić sporo pieniędzy. Czasem, żeby nie wydawać tam za dużo, musimy żyć w nieco gorszych warunkach. Ja żyłem przez chwilę w piwnicy z widokiem na zsyp węgla. Potem przeniosłem się do cudownego domku z ogrodem z cudowną właścicielką. Wszystko na emigracji musi mieć swój czas.
Już po rozpoczęciu terapii, kiedy zacząłem się lubić, pojawiła się w moim życiu Berenika. Poznaliśmy się na Instagramie, ona była na Islandii, ja w Norwegii. Pięć miesięcy później przeprowadziłem się do niej na wyspę. Bardzo szybko wróciliśmy razem do życia, które lubimy, z którego możemy się w pełni cieszyć.
W 2019 roku byliśmy na wakacjach w Norwegii. Chcieliśmy ją trochę odczarować, poznać nie zza brudnej szyby, którą trzeba było umyć, ale z samochodu, podróżując. Siedzieliśmy w jakiejś hyttcie w lesie pod Oddą, kiepsko działał internet. Berenika znalazła przez przypadek stronę bestsellerowego pisarza Frederika Harena, zajmującego się tematem kreatywności. Okazało się, że można aplikować o pobyt na jednej z wysp, należących do Fredrika. Każdy, kto maluje, rysuje, pisze, rzeźbi, może starać się, by spędzić tam tydzień. Nam się udało.
Warunki życia w Norwegii
Zarobki w Norwegii: Pracownik ładunku i rozładunku - 35 920 NOK (3600 EUR); Kucharz - 34 200 NOK (3440 EUR); Asystent w budownictwie - 33 780 NOK (3380 EUR); Stolarz - 36 830 NOK (3700 EUR); Dekarz - 38 330 NOK (3800 EUR); Malarz - 36 630 NOK (3680 EUR); Sprzątaczka w firmie - 33 080 NOK (3300 EUR)
Mieszkania: Nawet wynajmowanie mieszkania w kilka osób wiąże się z kosztami rzędu 3000 – 6000 NOK (400 – 630 EUR) na osobę.
Ceny przykładowych produktów w Norwegii: Chleb - 7,90 NOK (0,8 EUR); Mleko - 17,50 NOK (1,76 EUR); Jajka (12 szt) - 38 NOK (3,8 EUR); Pomidory (1kg) - 27 NOK (2,7 EUR); Makaron (1kg) - 17 NOK (1,71 EUR); Ziemniaki (1kg) - 15 NOK (1,5 EUR); Woda (0,5 l) - 20 NOK (2 EUR); Herbata 1 opakowanie - 50 NOK (5 EUR)
Dane na 2021 rok (źródło)
