W Warszawie uszkodzono ponad 100 pamiątkowych tablic Tchorka.
W Warszawie uszkodzono ponad 100 pamiątkowych tablic Tchorka. Fot. Adam Burakowski / REPORTER

Jak informowaliśmy 5 października uszkodzono ponad sto tablic projektu Karola Tchorka z 1949 roku upamiętniających miejsca związane z walkami Polaków z okupantem podczas II wojny światowej. Teraz być może inicjatorzy akcji, czyli członkowie Klubu "Gazety Polskiej", będą musieli za to słono zapłacić. "Gazeta Wyborcza" donosi, że naprawa tablic może wynieść około 700 tys. zł.

REKLAMA
W Warszawie znajduje się 165 tablic pamiątkowych Tchorka. Upamiętniają one miejsca walk Polaków o wolność i podają liczbę ofiar zbrodni dokonanych przez okupanta. Na początku października na ponad stu tablicach zasłonięto napisy "Hitlerowcy". W świetle kamer TVP członkowie Klubu "Gazety Polskiej" przyklejali w tamte miejsca plakietki z napisem "Niemcy".
"W czasie II Wojny Światowej nie używano sformułowania ‘hitlerowcy’, tylko ‘Niemcy’" – zapewniał – będąc przy tym w błędzie – szef Klubu Adam Borowski. Stołeczny konserwator zabytków Michał Krasucki we wcześniejszej rozmowie z naTemat podkreślał, że zdawał sobie sprawę, że kwestia nazewnictwa może wzbudzać zastrzeżenia, dlatego miasto i Fundacja PGE umieściły obok tablic Tchorka tabliczki informacyjne gdzie po polsku i angielsku wytłumaczono okoliczności zbrodni i ich nazewnictwa.

Kosztowna naprawa tablic Tchorka

Do przyklejenia plakietek członkowie Klubu "Gazety Polskiej" użyli trwałego kleju, który bardzo trudno usunąć. – Trzeba bardzo skomplikowanych zabiegów konserwatorskich, by doprowadzić je do stanu zbliżonego do poprzedniego – zdradził nam konserwator.
Teraz, jak donosi "Gazeta Wyborcza", specjalistyczna firma wyceniła naprawę każdej z tablic na ponad 5 tys. zł brutto. Dalej gazeta wyliczała, że jeśli uszkodzono około 140 tablic – tak jak twierdzili sami sprawcy, czyli członkowie Klubu „Gazety Polskiej” – to ostateczny koszt ich naprawy może się zamknąć w około 700 tys. zł.

Sprawa uszkodzonych tablic w prokuraturze

Krasucki powiedział "GW": "Tablice Karola Tchorka znajdują się na obiektach mających różnych właścicieli. Ponad połowa z nich należy jednak do miasta i to ono na początku zapłaci za ich naprawę". Wcześniej w rozmowie nami zapowiedział też, że postara się uzyskać zwrot kosztów naprawy od Klubu "Gazety Polskiej".
Stołeczny konserwator zabytków od razu zgłosił sprawę na policję. – Chodzi o uszkodzenie mienia, bo tutaj mówimy o uszkodzeniu, i to trwałym, wielu tablic, oraz o znieważenie miejsca pamięci – wyjaśnił nam Michał Krasucki. Początkowo policja nie kwapiła się do tego, by odnieść się do sprawy. Teraz jednak potwierdziła, że sprawę przekazała prokuraturze.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut