Steph Curry z Golden State Warriors wygrali 121:114 z LA Lakers. Lider gości zaliczył triple-double.
Steph Curry z Golden State Warriors wygrali 121:114 z LA Lakers. Lider gości zaliczył triple-double. Fot. Twitter/@nbastats

Ruszył 75. sezon koszykarskiej ligi NBA. Dwa hitowe mecze nie zawiodły kibiców. Mistrzowie Milwaukee Bucks wygrali 127:104 z Brooklyn Nets. Giannis Antetokounmpo zdobył 32 punkty. Za to przegrali LA Lakers, którzy ulegli Golden State Warriors 114:121. Popisowo zagrał Steph Curry.

REKLAMA
Milwaukee Bucks na inaugurację pogrozili palcem reszcie stawki. W klubie na tytuł czekano od 1971 roku, ale widać, że jak już Bucks zasiedli na szczycie, to będą chcieli utrzymać miano najlepszej drużyny NBA.
Na inaugurację odprawili bez większych problemów Brooklyn Nets 127:104. Najskuteczniejszy na parkiecie był Giannis Antetokounmpo, autor 32. punktów. Dołożył do tego siedem asyst i czternaście zbiórek.
Wśród mistrzów warto również wyróżnić dwójkę Pat Connaughton i Khris Middleton. Każdy z nich dołożył po 20 punktów do dorobku zwycięzców.
Wśród przegranych najwięcej punktów zdobył Kevin Durant. Jego dorobek to 32 oczka, jedenaście zbiórek i cztery asysty. Mistrz olimpijski z Tokio nie był jednak w stanie dźwignąć drużyny w decydujących momentach spotkania. Nets fatalnie zaczęli spotkanie w Milwaukee, już po pierwsze kwarcie przegrywając 25:37.
Rozczarowało Los Angeles Lakers. Jeziorowcy w pierwszym meczu przegrali na własnym terenie 114:121 z Golden State Warriors.
Po stronie przegranych najlepszy był LeBron James, autor 34 punktów. "Król" dołożył jedenaście zbiórek i pięć asyst. Niewiele gorszy był Anthony Davis (33 pkt), a z nowych nabytków Lakers, można mówić głównie o rozczarowaniu.
Carmelo Anthony przez 26 minut zdobył dziewięć punktów, Russel Wesbrook przez 35 minut, zaledwie osiem oczek.
Świetną formę zaprezentował za to Steph Curry. Lider Warriors już w pierwszym meczu sezonu zaliczył triple-double, zdobywając 21 punktów, dziesięć asyst i tyle samo zbiórek.
Prawie 19 tysięcy kibiców, którzy zgromadzili się w hali Staples Center w Los Angeles było mocno rozczarowanych falstartem swoich ulubieńców. Niektórzy jeszcze przed końcem spotkania zaczęli opuszczać trybuny, nie kryjąc swojego niezadowolenia.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut