
Tysiące ludzi na ulicach, zamieszki, strajk serwisów internetowych, w spór zaangażowani Rzecznik Praw Obywatelskich i Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych i notowania rządu pikujące w dół. Tak podpisanie ACTA wygląda w Polsce. Wczoraj w Tokio to porozumienie podpisało jednak jeszcze 21 państw. W żadnym nie dzieje się jednak nic podobnego, jak nad Wisłą.
REKLAMA
W Polsce ACTA to temat, który na czołówkach mediów pojawia się co najmniej kilka razy. Prawnicy tłumaczą nam o co chodzi, politycy doszukują się drugiego dna, a demonstranci nie szczędzą słów krytyki pod adresem rządu, który zdecydował się na podpisanie porozumienia.
O ACTA w Polsce
Każdy tytuł poświęca ACTA kilka tekstów na stronie głównej
Tymczasem za naszymi granicami o ACTA prawie się dzisiaj nie mówi. A jeśli jakieś informacje o tym porozumieniu międzynarodowym się pojawiają dotyczą dwóch faktów: dokument podpisały kolejne kraje, Polacy wyszli na ulice w proteście przeciwko sygnowaniu go przez rząd w Warszawie.
Zrozumieć dlaczego tak zareagowali musi być w innych krajach strasznie trudno. Mimo, iż obok Polski ACTA podpisały m.in. Austria, Czechy, Belgia, Finlandia, Francja, Szwecja, czy Wielka Brytania, to nikt nie organizuje tam wielkich protestów. Mało kto porozumieniem w ogóle się interesuje.
O ACTA na świecie
By znaleźć jakąkolwiek wzmiankę trzeba użyć wyszukiwarki
Dlaczego zatem tylko w Polsce wokół ACTA narosły takie emocje? Świadczy to o naszej lepszej wiedzy o otaczającym świecie, czy może wręcz przeciwnie? Wydaje się, że chyba tylko czas może dać na to odpowiedź.
