
Najwyższa Izba Kontroli poinformowała o złożeniu zawiadomienia do prokuratury w związku z uzasadnionym podejrzeniem popełnienia przestępstwa przez pracowników Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego. Chodzi o aferę GetBack, która doprowadziła do straty ponad 2,5 mld zł przez ok. 9 tys. klientów banku.
REKLAMA
NIK składa zawiadomienie ws. GetBack
"Najwyższa Izba Kontroli złożyła zawiadomienie o uzasadnionym podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez pracowników UKNF z art. 231 par. 1 ustawy Kodeks karny w kontekście nadzoru nad rynkiem kapitałowym" – poinformowała w czwartek po południu NIK.Na stronie Izby dostępny jest pełen raport z kontroli ws. GetBack. Można w nim przeczytać, że NIK uznała, że instytucje państwowe nie zapewniły skutecznej ochrony konsumentów przed niezgodną z prawem działalnością GetBack S.A. oraz podmiotów oferujących i dystrybuujących jej papiery wartościowe.
"Ich działania były nieadekwatne do istoty i skali zagrożeń oraz nie w pełni rzetelne. W szczególności Urząd Komisji Nadzoru Finansowego (UKNF) przez pierwsze pięć lat działalności Spółki nie przeprowadził w niej ani jednej kontroli. Nie zidentyfikował także sygnałów wskazujących na nieprawidłowości na podstawie informacji udostępnianych przez Spółkę, jej audytorów i inne podmioty z nią współpracujące" – podkreśla Izba.
Informację NIK wymownie skomentował były wicepremier, a ostatnio pełnomocnik związanego ze sprawą GetBack biznesmena Leszka Czarneckiego – mecenas Roman Giertych. "No i znaleźli się odpowiedzialni za GetBack. Jak zawsze w PiS" – napisał.
Afera GetBack
Przypomnijmy, że GetBack to powstała w 2012 r. firma zarządzająca wierzytelnościami. W lipcu ubiegłego roku spółka zadebiutowała na warszawskiej giełdzie. Po 9 miesiącach od debiutu na GPW okazało się jednak, że grozi jej upadłość.Spółka przeżywała rozkwit w latach 2016-17. Przebijając oferty konkurencji, wykupywała od banków (również państwowych) pakiety przeterminowanych długów za pieniądze uzyskane od klientów, którym sprzedawano obligacje. Miały przynosić zysk w wysokości 15 proc. rocznie. Klientom mówiono, że obligacje są "pewne i gwarantowane”. Kupiło je za ponad 2,5 mld zł 9 tys. osób.
Komisja Nadzoru Finansowego, która powinna pilnować bezpieczeństwa transakcji spółek notowanych na giełdzie, wkroczyła dopiero w kwietniu 2018 r., zawieszając obrót akcjami na GPW. Wcześniej żadnej aktywności nie wykazały też ABW i CBA. – Wrażenie politycznego parasola ochronnego dawanego przez władze mogło paraliżować te instytucje – komentował szef klubu PO Sławomir Neumann.
