
Jerzy Janowicz, finalista turnieju Masters 1000 w Paryżu, wrócił dziś do Polski w glorii bohatera narodowego. W weekend większość z nas cieszyła się razem z nim z tego niesamowitego sukcesu. Pojawiły się jednak też głosy, że nazywanie kibicowania patriotyzmem to przesada. Jak jest [Waszym zdaniem]?
Jerzy Gorzelik:
No to rozpoczął się tradycyjny, narodowy onanizm, tym razem męskim tenisem. Mnie gra Janowicza się podoba - zwróciłem na nią uwagę już podczas Wimbledonu. Mam nadzieję, że przyjemności z oglądania dobrego tenisisty w akcji nie odbiorą mi patriotyczne spazmy komentatorów i tłuszcza z biało-czerwonymi flagami, która dla odmiany zacznie teraz odwiedzać światowe korty, choć nie wie co to smecz, lob czy gem. CZYTAJ WIĘCEJ
Wpis rozgrzał internet do czerwoności. Pojawiło się wiele głosów na temat tego, że kibicowanie swoim sportowcom to normalny i powszechny na całym świecie przejaw patriotyzmu. Inni jednak przytakiwali autorowi i zauważali, że to raczej próba dowartościowania się przez sukcesy innych, a jeśli patriotyzm, to raczej ten najbardziej pierwotny, plemienny.