Jerzy Janowicz, najlepszy polski tenisista
Jerzy Janowicz, najlepszy polski tenisista Fot. Cezary Aszkielowicz

Jerzy Janowicz, finalista turnieju Masters 1000 w Paryżu, wrócił dziś do Polski w glorii bohatera narodowego. W weekend większość z nas cieszyła się razem z nim z tego niesamowitego sukcesu. Pojawiły się jednak też głosy, że nazywanie kibicowania patriotyzmem to przesada. Jak jest [Waszym zdaniem]?

REKLAMA
Janowicz, zwany przez wszystkich Jerzykiem, od razu budzi sympatię. Młody, wysoki chłopak, wcielający w życie sportową wersję bajki "od zera do milionera". Czy jednak szał, jaki ogarnął od razu całą Polskę na jego punkcie, nie jest lekką przesadą? Dyskusję na ten temat rozpętał Jerzy Gorzelik, który uznał, że "zamienianie sportowego spektaklu w przeżywany wciąż na nowo Grunwald" to nic innego jak leczenie narodowych kompleksów:

Jerzy Gorzelik:

No to rozpoczął się tradycyjny, narodowy onanizm, tym razem męskim tenisem. Mnie gra Janowicza się podoba - zwróciłem na nią uwagę już podczas Wimbledonu. Mam nadzieję, że przyjemności z oglądania dobrego tenisisty w akcji nie odbiorą mi patriotyczne spazmy komentatorów i tłuszcza z biało-czerwonymi flagami, która dla odmiany zacznie teraz odwiedzać światowe korty, choć nie wie co to smecz, lob czy gem. CZYTAJ WIĘCEJ


Wpis rozgrzał internet do czerwoności. Pojawiło się wiele głosów na temat tego, że kibicowanie swoim sportowcom to normalny i powszechny na całym świecie przejaw patriotyzmu. Inni jednak przytakiwali autorowi i zauważali, że to raczej próba dowartościowania się przez sukcesy innych, a jeśli patriotyzm, to raczej ten najbardziej pierwotny, plemienny.
Jak jest [Waszym zdaniem]? Czy kibicujecie Jerzemu Janowiczowi z miłości do tenisa, czy z miłości do Polski? Czy denerwuje Was taki hurrapatriotyzm? A może całe to zamieszanie w ogóle Was nie interesuje?