Jacek Żakowski
Jacek Żakowski Fot. Maciej Świerczyński / Agencja Gazeta

"Nie był to tylko błąd Cezarego Gmyza, ani nawet Gmyza i Tomasza Wróblewskiego, który jako naczelny podjął ostateczną decyzję. Był to błąd systemu, niewydolnych redakcyjnych procedur" – tak tekst o trotylu na wraku tupolewa, który skutkował dymisjami w "Rzeczpospolitej", komentuje Jacek Żakowski z "Polityki".

REKLAMA

Jacek Żakowski swój komentarz na Polityka.pl opublikował zaraz po tym, jak ogłoszono decyzję o zwolnieniu Cezarego Gmyza i innych dziennikarzy "Rzeczpospolitej". Dziennikarz tygodnika przyczyn całej afery z trotylem w roli głównej doszukuje się głębiej, w systemie medialnym. Żakowski wymienia dwie przyczyny: ogólną i kulturową.

Ogólna - wynika z sytuacji ekonomicznej mediów. Ubożenie sprawia, że z jednej strony coraz mniej osób pracuje w redakcjach i coraz mniej wysiłku wkłada się w pracę nad tekstami, a z drugiej rośnie presja na newsa, czy - jak mówimy z angielska - scoopa, czyli coś na prawdę mocnego. CZYTAJ WIĘCEJ

Jacek Żakowski

dziennikarz "Polityki"

Kulturowa przyczyna ma polegać na tym, że "Rzeczpospolita" od lat działa pod "prawicowym, konserwatywnym, patriotycznym szyldem", a jej publicyści starają się wmówić czytelnikom, że Polska opanowana jest przez spisek.

Wciąż jednak nie ma Graala, który by stanowił ostateczny dowód. Gmyz (podobnie jak wcześniej Bronisław Wildstein i kilka innych osób) dostarczył tego wymarzonego Graala. Nic więc dziwnego, że jego artykuł przyjęto z entuzjazmem i nadano mu najwyższą rangę. Żadna redakcja - wolna od takiej dramatycznej tęsknoty za Graalem Wielkiego Spisku - tekstu Gmyza by nie opublikowała w takiej formie i bez precyzyjnego sprawdzenia. CZYTAJ WIĘCEJ

Jacek Żakowski

dziennikarz "Polityki"

Żakowski kończy stwierdzeniem, że wydawcom "Rz" łatwo było zwolnić dziennikarzy, ale zdecydowanie trudniej będzie im obronić tożsamość dziennika.

Cały komentarz na Polityka.pl