Łukasz Fabiański i jego West Ham byli sprawcami największej niespodzianki w niedzielę w Premier League.
Łukasz Fabiański i jego West Ham byli sprawcami największej niespodzianki w niedzielę w Premier League. Fot. Andy Rowland via www.imago-images.de/East News

Dwadzieścia pięć meczów. Tyle spotkań z rzędu Liverpool był zespołem niepokonanym, ale w niedzielę znalazł w końcu swojego pogromcę. Zwycięski okazał się West Ham z Łukaszem Fabiańskim w bramce, który wygrał 3:2 (1:1) po świetnym meczu. Były reprezentant Polski zgarnął ważny skalp.

REKLAMA
Liverpool w środku tygodnia zagrał świetny mecz w Lidze Mistrzów. Podopieczni trenera Juergena Kloppa nie pozostawili najmniejszych złudzeń solidnej drużynie Atletico Madryt. Wydawało się zatem, że taka przeszkoda jak West Ham, będzie dla angielskiego potentata łatwiejszym wyzwaniem.
Londyńczycy udowodnili jednak, że nieprzypadkowo mają kontakt z czołówką Premier League. Klub w którym pierwszym bramkarzem jest Łukasz Fabiański po wygranej nad LFC awansował na trzecie miejsce. Mając tylko trzy punkty mniej od liderującej Chelsea. Za to klub z miasta The Beatles spadł na czwartą pozycję, mając punkt straty do niedzielnego rywala.
Jak doszło do pierwszej porażki w sezonie drużyny Kloppa? Źle zaczęło się praktycznie już na samym starcie. W 4. minucie sam piłkę do bramki wepchnął sobie bramkarz Alisson.
Na 1:1 wyrównał jednak będący w świetnej formie w ostatnich tygodniach Trent Alexander-Arnold. Młody Anglik do dwóch asyst z Atletico dołożył trafienie w lidze, wyraźnie sygnalizując solidną dyspozycję.
Ostatecznie jednak to gospodarze potrafili wbić LFC jeszcze dwa gole. Decydujący cios na 3:1 zadał obrońca West Hamu Kurt Zouma. Były stoper m.in. wspomnianej Chelsea zamknął tym samym temat niepokonanych drużyn w lidze w bieżących rozgrywkach. Po 11. kolejkach Premier League wśród dziewiętnastu zespołów żadna nie może się pochwalić tym mianem.
West Ham United - Liverpool 3:2 (1:1)
Bramki: Alisson (4-gol samobójczy), Pablo Fornals (67), Kurt Zouma (74) - Trent Alexander-Arnold (41), Divock Origi (83)
Czytaj także: