Sprinterki z USA oraz Jamajki w walce o medale olimpijskie w Tokio mierzyły się m.in. z Biało-Czerwonymi
Sprinterki z USA oraz Jamajki w walce o medale olimpijskie w Tokio mierzyły się m.in. z Biało-Czerwonymi Fot. JEWEL SAMAD/AFP/East News

Uważacie, że w koszykówkę najlepiej grają afroamerykanie, a w maratonie wygrać może dziś tylko biegacz z Etiopii lub Kenii? Pora rozprawić się ze stereotypami i mitami, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Sport również nie jest od nich wolny. W książce "Tak samo inni" Adama Rutherforda znajdziecie naukowe dowody. Poniżej przedstawiamy jej fragmenty, przy okazji przypominając historię sportu w XX i XXI wieku.

REKLAMA
Ostatnim białym, który wygrał finałowy bieg na 100 metrów, był w 1980 roku Szkot Allan Wells. Działo się to na olimpiadzie w Moskwie, którą USA ze względu na nasilenie zimnej wojny zbojkotowały, to też elita ich sprinterów była nieobecna. Razem z Wellsem stanęło na starcie pięciu białych mężczyzn, dwóch Kubańczyków i Francuz afrykańskiego pochodzenia. Brązowy medal również otrzymał biały zawodnik, Bułgar Petar Petrow z wynikiem 10,13 sekundy.
Być może gdyby w biegu brali udział sportowcy ze Stanów Zjednoczonych, Wells nie dostałby się do ósemki finalistów, jako że jego wynik wynosił 10,11 sekundy. Nie tylko był to ostatni raz, kiedy biały mężczyzna wygrał na olimpiadzie bieg na 100 metrów, ale też ostatni raz, kiedy biali rywalizowali w finale, a także ostatni bieg, w którym czas zwycięzcy przekraczał 10 sekund. Od chwili, kiedy w 1980 roku w Moskwie wypalił pistolet startowy, w finałach na 100 metrów startowało 58 sprinterów.
Olimpijski finałowy bieg mężczyzn na 100 metrów to najbardziej prestiżowy wyścig na świecie. Jest to odbywający się co cztery lata formalny pomiar największej prędkości, z jaką człowiek zdoła przebiec najkrótszy uzgodniony dystans na największej dostępnej scenie, przed oczami miliardów ludzi. Olbrzymi wzrost popularności sportu w erze nowoczesnej w połączeniu z globalnym zasięgiem środków masowego przekazu oznacza, że możemy oglądać ludzi każdej narodowości, barwy skóry i religii rywalizujących ze sobą w licznych konkurencjach.
Idea igrzysk olimpijskich ma głęboko zakorzenione zasady jedności międzynarodowej. Słynne pięć splecionych ze sobą okręgów na fladze olimpijskiej symbolizuje pięć kontynentów: Europę, Azję, Afrykę, Australazję i obie Ameryki. Obecnie barwy okręgów nie są przypisane konkretnym kontynentom, chociaż przed 1951 rokiem Europę wyraźnie wiązano z niebieskim, Australazję – z zielonym, Ameryki – z czerwonym, Azję – z żółtym, Afrykę zaś z czarnym.
Współczesne zawody sportowe kierują się duchem szlachetnych zasad. Motto olimpijskie brzmi „Szybciej, wyżej, mocniej”, a igrzyska to spektakl wypełniony pokazami talentu, ciężkiej harówki, zdrowej rywalizacji oraz walki nie dla zwycięstwa, lecz po prostu dla samego w niej udziału. Jako kibice oglądamy wspaniałe przedstawienie, w którym występują ludzie w zenicie swoich możliwości fizycznych, osadzeni w dramacie intensywnego konfliktu rządzonego ścisłymi regułami.
Jednak te szczytne zasady skrywają całe mnóstwo niesprawiedliwości.
W sporcie istnieje ogromna nierówność szans, a tym samym wyników. Nie wszyscy mają dostęp do takich samych placówek i zasobów materialnych nieodzownych dla sportowych sukcesów. Nie wszystkie dzieci mają rodziców bądź opiekunów dostatecznie zamożnych, by móc przeznaczać fundusze na to, żeby zawodnik mógł godzinę po godzinie, dzień za dniem wkładać pracę w treningi niezbędne do rywalizacji. Nie we wszystkich krajach ludzie przejawiają takie samo uwarunkowane kulturowo zainteresowanie określonymi dyscyplinami sportu.
Sam sport zaś, podlegający podstawowym prawidłom biologii, jest daleki od roli wielkiego wyrównywacza szans opartych wyłącznie na wyćwiczonych umiejętnościach i okupionych ciężką pracą staraniach, rezultaty bowiem są ogromnie wypaczone przez wrodzone predyspozycje fizyczne. To prawda oczywista w najbardziej podstawowy sposób – ludzie wysocy mają przewagę w koszykówce, a wzrost to cecha mocno, wręcz przemożnie uwarunkowana przez geny.
Rozmaite rodzaje budowy ciała pasują do różnych dyscyplin sportowych lub nawet różnych pozycji w tej samej grze sportowej. Zwalisty osiłek wypada korzystnie, grając jako filar w młynie zwartym w rugby, podczas gdy skrzydłowy tradycyjnie musi być zwinny i szybki. Są to cechy podlegające znaczącym wpływom genów, więc kiedy widzimy w określonej dyscyplinie sportu przewagę jednej grupy ludzi, musimy zmierzyć się z pokusą przypisywania ich przewagi pochodzeniu.
Tutaj chcę przeanalizować dwie konkretne dziedziny sportu, z którymi wiąże się ta idea – sprint oraz bieg długodystansowy. Zamierzam tu mówić głównie o konkurencjach męskich, gdyż znamy więcej danych dotyczących sportu i fizjologii mężczyzn. Jeśli chodzi o rekordy, elita męskich zawodników osiąga w biegach czasy krótsze od kobiet. Nie ma jednak powodów, by sądzić, że którekolwiek z poniższych twierdzeń nie może odnosić się również do dyscyplin kobiecych.
Dominacja ciemnoskórych sportowców we współczesnej erze sprintu stała się pożywką dla rozpowszechnionego przekonania, że ludzie pochodzenia afrykańskiego, a konkretnie wywodzący się z zachodniej Afryki, są genetycznie predysponowani do posiadania cech fizjologicznych nadających im naturalną przewagę w sprincie. Mimo że dopiero w ostatnich czterdziestu latach ciemnoskórzy mężczyźni uzyskali w biegu na 100 metrów całkowitą
dominację, ukryte rasistowskie uczucia w kwestii fizycznych cech ciemnoskórych sportowców są o wiele starsze.
W 1936 roku James Cleveland Owens (szerzej znany jako Jesse z powodu popularnego w Alabamie sposobu wymawiania inicjałów jego imion) dokonał jednego z najwspanialszych osiągnięć sportowych wszech czasów, zdobywając olimpijskie złote medale w biegach na 100 i 200 metrów, w sztafecie 4×100 metrów oraz w skoku w dal.
logo
Jesse Owens na olimpijskim podium w Berlinie w 1936 roku Fot. AKG Images / East News

Co jeszcze lepsze, dokonał tego w Berlinie, czym wielce zirytował Adolfa Hitlera, który na własne oczy zobaczył, jak gorsi Aryjczycy ciągną się daleko w tyle za zwycięskimi ciemnoskórymi. Pokłosiem tych wydarzeń stało się zdjęcie o potężnej wymowie, na którym Jesse Owens na podium salutuje amerykańskiej fladze w otoczeniu tysięcy ludzi wykonujących gest nazistowskiego pozdrowienia.
Naszą schadenfreude podkopały uwagi Deana Cromwella, trenera samego Owensa, który później rzekł: „Murzyn przoduje w takich konkurencjach, bo bliżej mu do ludów prymitywnych niż do białego człowieka. Jeszcze niedawno zdolność sprintu i skoku była dlań w dżungli sprawą życia i śmierci”. Przypisywanie sukcesu sportowego pochodzeniu to częsty trop w rozumowaniu, ale stosowany nierówno.
Na początku XX wieku biegi długodystansowe całkowicie zdominowali Finowie, a w zasadzie supergwiazda lekkiej atletyki Paavo Nurmi, zdobywca dziewięciu złotych medali na trzech olimpiadach, który ustanowił 22 rekordy świata. Jack Schumacher, niemiecki pisarz głoszący w latach trzydziestych XX wieku wyższość białej rasy, użył prawie dokładnie takiego samego argumentu, co Dean Cromwell, uzasadniając dominację „latających Finów”, jak ich nazywano – że to ich naturalna, wrodzona cecha.
logo
Paavo Nurmi, przed wojną jeden z najlepszych sportowców świata Fot. akg-images/EAST NEWS

Według jego interpretacji chodziło o idealizowaną czystość narodową, mającą źródło w środowisku przyrodniczym: „Bieganie to z pewnością coś, co każdy Fin ma we krwi. […] Nurmi i jego przyjaciele przypominają leśne zwierzęta. […] Ich budzące podziw wyniki czasowe są sposobem złożenia podziękowań Matce Naturze”.
W przeciwieństwie do tych stwierdzeń w próbach wytłumaczenia współczesnej wyższości ciemnoskórych sportowców przywołuje się inną przyczynę doboru cech fizjologicznych, nadających zwierzęcą krzepę – niewolnictwo. Uważano, że siła i moc stanowiły pożądane cechy u niewolników i niewolnic. Osoby o takich wrodzonych właściwościach dobrze radziły sobie w niewoli, a właściciele chętnie je trzymali, handlowali nimi i nagradzali je. Dzięki temu żyły one dłużej i miały więcej dzieci.
W ten sposób drogą takiego doboru nienaturalnego powstawała przewaga dających siłę genów. W styczniu 1988 roku Jimmy Snyder, słynny amerykański komentator telewizyjny rozgrywek futbolu, powiedział: Przede wszystkim czarny jest lepszym sportowcem, bo do tego został wychowany. […] mogą oni wyżej skakać i szybciej biegać dzięki potężniejszym udom. A czarny został wychowany na lepszego sportowca, bo tak było jeszcze w czasach wojny secesyjnej, kiedy się handlowało niewolnikami – właściciel niewolników łączył w parę potężnego czarnego z potężną czarną kobietą, dzięki czemu mógł mieć wielkiego czarnego
dzieciaka. Od tego się to wszystko zaczęło!
Następnego dnia Snyder został wylany z zajmowanego przez 12 lat stanowiska w telewizji CBS. Michael Johnson, jeden z wielkich współczesnych sprinterów – między nami mówiąc, mój ulubiony lekkoatleta wszech czasów – powiedział coś w podobnym tonie w dokumentalnym programie telewizyjnym przed igrzyskami olimpijskimi w Londynie
w 2012 roku.
* * *
Tenis też jest sportem wymagającym siły i wybuchowego uwalniania energii, a jednak w tej dyscyplinie dla uprzywilejowanych ludzie pochodzący z zachodniej Afryki lub w ogóle z Afryki w większości nie występują. Serena Williams, zdobywczyni 23 tytułów Wielkiego Szlema (i dodatkowych 16 w deblu), przoduje we współczesnym tenisie, co stawia ją wśród największych tenisistów wszech czasów, a w istocie wśród największych sportowców wszech czasów. Czy sukces Williams jest rezultatem jej pochodzenia?
logo
Serena Williams to jedna z najlepszych tenisistek w dziejach Fot. AFP/EAST NEWS

W wąskim sensie tak, gdyż jej zestaw genów częściowo obdarza ją przewagą. Jednak pytanie brzmi następująco – czy pochodzenie to cecha zasadnicza dla jej sukcesu? To, że ciemnoskóra kobieta naprawdę osiągnęła mistrzostwo, stanowi po części odzwierciedlenie malejących wpływów uprzedzeń oraz wzrostu szans we współczesnej epoce. Przez to, że zalicza się ona do najwspanialszych tenisistów wszech czasów, podobnie jak Usain Bolt jest najszybszym biegaczem, którego wyniki kiedykolwiek zarejestrowano, oboje już należą do cudownie dziwacznych osobliwości, niereprezentatywnych dla ogółu zwykłych ludzi.
Czy pod względem genetycznym również są osobliwi? W sprincie istnieje godny uwagi i w jaskrawy sposób oczywisty fakt, który się zawsze ignoruje. W tej dziedzinie przez 40 lat dominują Afroamerykanie i Kanadyjczycy pochodzenia afrykańskiego oraz sportowcy z Karaibów, wszyscy pochodzący od niewolników wywodzących się z zachodniej Afryki.
Od chwili, kiedy pistolet startowy wypalił i dał sygnał do rozpoczęcia biegu w 1980 roku, jedynie pięciu białych mężczyzn konkurowało w olimpijskich finałach na 100 metrów, a wywalczone wtedy złoto i brąz to jedyne medale, których w biegu na 100 metrów nie zdobyli ciemnoskórzy sprinterzy. W tym samym okresie w finałach również startowało pięciu mężczyzn z Afryki. Przypadły im dwa medale, oba zdobyte przez Frankiego Fredericksa z Namibii, kraju, którego nie zalicza się do państw zachodniej Afryki, ale raczej południowo-zachodniej.
W Narodowym Stowarzyszeniu Koszykówki (National Basketball Association, NBA) stosunek graczy ciemnoskórych do białych od lat dziewięćdziesiątych stale wynosił 3:1 i gdyby allel R był jedynym kryterium, znowu mielibyśmy do czynienia ze znaczącą nadreprezentacją osób ciemnoskórych. To wielkie uproszczenie, gdyż oczywiście w koszykówce liczy się wiele innych czynników, na które wpływ mają geny, w szczególności wzrost.
logo
Według popularnego stereotypu koszykówka to sport zdominowany przez zawodników ciemnoskórych Fot. The Canadian Press/Associated Press/East News

W innych dyscyplinach sportowych pożądana budowa ciała jest bardziej zmienna. W pierwszej lidze futbolu amerykańskiego liczba ciemnoskórych graczy wynosi około 70 procent, ale w tej grze, podobnie jak w rugby, istnieją wysoce wyspecjalizowane pozycje, wymagające różnych umiejętności i atrybutów fizycznych. Gracze z linii ataku przeważnie są siłaczami o zwalistej posturze, biegacze zaś zwykle mają budowę ciała sprinterów, a większość ich to ciemnoskórzy.
Natomiast linię ataku cechuje dość równy podział na ciemnoskórych i białych Amerykanów. Jednak w centrum biali górują nad ciemnoskórymi w stosunku 4:1. Dlaczego? Nie wiemy, ale nie wydaje się, by to miało coś wspólnego z genetyką. W baseballowej Major League – a ten sport wymaga predyspozycji sprinterskich oraz umiejętności silnego rzucania oraz uderzania – Afroamerykanie stanowią niespełna 10 procent graczy.
Żadna z tych wartości liczbowych nie ma wielkiego sensu, jeśli ktoś się kieruje głównie zasadą rasy biologicznej, a wzorce pod względem przynależności etnicznej są strasznie niestałe, zarówno w różnych dyscyplinach sportowych, jak i w obrębie każdej z nich. Chociaż allel R rozkłada się nierówno w różnych populacjach, ten rozkład nie pasuje do elity sportowców rozmaitych dyscyplin.
Kenijczycy i Etiopczycy zdobywają około dwóch piątych wyróżnień na igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata oraz mistrzostwach świata w biegach przełajowych na średnich i długich dystansach. Od 2010 roku każdy zwycięzca londyńskiego maratonu – wśród kobiet i mężczyzn – pochodził albo z Kenii, albo z Etiopii. Dominacja tych dwóch krajów w biegach wytrzymałościowych na najwyższym szczeblu jest bliska absolutnej. Skąd to się mogło wziąć?
Podobnie jak się zakłada, że pochodzenie z zachodniej Afryki ma zasadnicze znaczenie dla dominacji w sprincie, wśród wielu ludzi utrzymuje się pogląd, iż pochodzenie ze wschodniej Afryki ma zasadnicze znaczenie dla osiągania sukcesów na elitarnym poziomie w biegach wytrzymałościowych. Ze względu na specyfikę geograficznego rejonu, z którego pochodzi elita biegaczy, sugeruje się, że sukcesy w biegach osób pochodzących ze wschodniej Afryki
mają podłoże ewolucyjne.
W odróżnieniu od błędnych założeń, że selekcja poprzez niewolnictwo stała się motorem zmian genetycznych przynoszących siłę i moc mięśni, w odniesieniu do biegów wytrzymałościowych wysuwano rozmaite hipotezy, w tym i taką, iż pasterscy przodkowie biegaczy w toku ewolucji na wyżynach wschodniej Afryki rozwijali swoje możliwości, żeby móc skutecznie poganiać swoje stada.
logo
Zawodnicy z Kenii oraz Etiopii od lat rządzą w biegach długich. Dlaczego? Fot. Aleksandra Szmigiel/REPORTER

Postura to czynnik istotny dla osiągania sukcesów w biegach wytrzymałościowych. Szczupłe ciała o lekkiej budowie lepiej sobie radzą z rozpraszaniem ciepła, zatem we wschodniej Afryce jest pełno ludzi o takiej budowie fizycznej i całkiem możliwe, że stanowi to wyraz przystosowania do miejscowego gorącego klimatu (w przeciwieństwie do postury Tybetańczyków lub Inuitów, którzy przeważnie są niżsi i bardziej zaokrągleni, żeby móc zatrzymywać ciepło w czasie chłodów).
* * *
Podobnie jak we wszystkich dyscyplinach sportu, motywacją do ciężkiej pracy na treningach i stania się częścią kultury biegania jest również chęć radowania się zyskami z sukcesu. Zwycięzcy dobrze zarabiają i stają się sławni. Międzynarodowi łowcy talentów odwiedzają obozy treningowe, żeby odkrywać nowe supergwiazdy.
Autorzy pewnego badania z 2012 roku, starając się wytłumaczyć supremację biegaczy z Kenii i Etiopii, stwierdzili, że obok allelu ACE II, postury, efektywnego metabolizmu, intensywnego treningu (zwłaszcza mieszkania i trenowania na dużej wysokości) istnieje również silna i charakterystyczna „psychologiczna motywacja do odniesienia sukcesu w sporcie w celu osiągnięcia awansu ekonomicznego i społecznego”.
Genotyp mieszkańców wschodniej Afryki jest czynnikiem znaczącym, ale też nie ma w nim nic niezwykłego ani w skali krajowej, ani międzynarodowej. Badanie z udziałem 1366 londyńczyków wykazało taką samą częstość występowania alleli I oraz D genu ACE u osób pochodzenia europejskiego i afrykańskiego, za to dwa allele I wykrywano u znacząco wyższego odsetka badanych pochodzących z południowej Azji.
Socjologowie Matthew Hughey i Devon Goss przez 11 lat w XXI wieku analizowali setki prasowych doniesień na temat sportu. Stwierdzili, że biologiczne podstawy rasy stanowią częsty wątek przy opisywaniu sukcesów sportowych. Porównanie wzmianek o sukcesach ciemnoskórych i białych sportowców wykazało, że nawiązywanie do wrodzonych zdolności fizycznych było typowym elementem opisów ciemnoskórych zawodników, a sprawność intelektualną lub pracowitość najczęściej wymieniano jako podstawy sukcesu u białych.
Fiksowanie się w analizowaniu sportowych sukcesów na poszczególnych genach oznacza, że na osiągnięcia wpływ mają przyrodzone cechy biologiczne, nie starania. Nasze nastawienie kulturowe wyraźnie nam podpowiada: „Krzepa czarnych, rozum białych”.
* * *
Kiedy na całym świecie wzmaga się nacjonalizm, a na forum publicznym coraz częściej pojawiają się dyskusje na temat ras, każdy z nas potrzebuje broni, by walczyć ze stereotypami i mitami, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Sport również nie jest od nich wolny. W książce "Tak samo inni" Adama Rutherforda znajdziecie naukowy opis rzeczywistych podobieństw i różnic między ludźmi, długą listę faktów, które obalają rasistowskie tezy.
logo
Fot. Prószyński Media