Biało-Czerwoni w pierwszym meczu eliminacji MŚ 2023 zmierzyli się z Izraelem na wyjeździe.
Biało-Czerwoni w pierwszym meczu eliminacji MŚ 2023 zmierzyli się z Izraelem na wyjeździe. Fot. FIBA

Od porażki eliminacje do MŚ 2023 rozpoczęli polscy koszykarze. W debiucie nowego selekcjonera Igora Milicicia, Biało-Czerwoni przegrali z Izraelem 61:69. Polacy świetnie zaczęli mecz i zagrali też solidną końcówkę. To było jednak tego dnia za mało na rywala. W niedzielę Polacy zagrają z Niemcami.

REKLAMA
Biało-Czerwoni powrócili do oficjalnego grania po raz pierwszy od wakacji 2021. Co więcej, polscy koszykarze zaprezentowali się pod wodzą nowego szkoleniowca, Igora Milicicia. Ten zastąpił na przełomie września i października Amerykanina, Mike'a Taylora. I od razu odmłodził zespół.
Jakimi prawami kieruje się młodość mogliśmy przekonać się już w pierwszej połowie meczu z Izraelem. Biało-Czerwoni zaczęli kapitalnie, od prowadzenia 19:4. Co dało się zauważyć już na starcie, intensywność grania Polaków mocno zaskoczyła gospodarzy czwartkowego meczu.
Gra w obronie praktycznie na całym boisku, blisko i agresywnie - jakby to były ostatnie sekundy pojedynku - zdezorientowały Izrael. Rywale byli w stanie się opanować dopiero w drugiej kwarcie. Pierwszą Polacy wygrali ostatecznie 21:12.
Jeśli wziąć pod uwagę, że po dwóch kwartach było 27:31 na niekorzyść Biało-Czerwonych, można zrozumieć, że mieliśmy do czynienia z dwiema skrajnie różnymi odsłonami. Na przestrzeni dziewięciu minut gospodarze byli w stanie zaliczyć serię od -15 do prowadzenia jednym punktem.
Biało-Czerwoni opanowali jednak grę po przerwie. W trzeciej kwarcie zrobiło się 39:39, było szczelniej w obronie, a przede wszystkim Polacy zaczęli lepiej trafiać z dobrze przygotowanych pozycji. Nieskuteczność rzutowa była bowiem największą bolączką drużyny, zwłaszcza w drugiej kwarcie.
Trener Milicić nie bał się rotować składem, dając szansę praktycznie każdemu koszykarzowi, że pokazać się w meczu otwierającym eliminacje do MŚ 2023. Droga do turnieju finałowego jest długa, dlatego można było odnieść wrażenie, że z tego faktu skrzętnie chce skorzystać selekcjoner, sprawdzając koszykarzy w boju o punkty.
Pod nieobecność lidera kadry Mateusza Ponitki (tego samego dnia rozgrywał mecz w klubie, w Eurolidze), pojawiło się kilka postaci, które próbowało brać na siebie większą odpowiedzialność. Na uwagę w perspektywie przyszłości zasługują z pewnością: Michał Kolenda, Jakub Garbacz, czy komplementowany już wcześniej, Aleksander Balcerowski. Nieźle prezentował się również pod nieobecność brata - Marcel Ponitka.
Co do samego meczu, Polacy od wspomnianego remisu po 39 do końca trzeciej kwarty nie zdobyli... ani jednego punktu. W ostatnią część spotkania wchodząc z wynikiem 39:49. Upragnione punkty na przełamanie, numer 40, 41 i 42 - z linii rzutów osobisty - zdobył Garbacz.
Polacy walczyli ambitnie. Byli w stanie się nawet zbliżyć na 61:63 na niespełna minutę do końca spotkania. Ale to było wszystko, co udało się ugrać w debiucie chorwackiego trenera Biało-Czerwonych.
Izrael - Polska 69:61 (12:21, 19:6, 18:12, 20:22)
Izrael: Gal Mekel 11, Tomer Ginat 11, Jake Cohen 11, Nimrod Levi 10, Guy Pini 9, Yam Madar 8, Yiftah Ziv 4, Rafael Menco 3, Idan Zalmanson 2.
Polska: Michał Kolenda 16, Aleksander Balcerowski 11, Jakub Garbacz 10, Jarosław Zyskowski 5, Marcel Ponitka 5, Dominik Olejniczak 4, Jakub Schenk 4, Łukasz Kolenda 3, Tomasz Gielo 3.
Warto zaznaczyć, że awans do kolejnej fazy eliminacji MŚ 2023 wywalczą trzy z czterech zespołów w grupie. Poza Polską oraz Izraelem są w niej Niemcy i najsłabsza na papierze - Estonia.
Kolejny mecz Biało-Czerwoni rozegrają w najbliższą niedzielę (tj. 28.11) z Niemcami. Spotkanie odbędzie się w Lublinie, początek o godzinie 20:00. Na to spotkanie do kadry dołączy już drugi z braci Ponitka.
Więcej naTemat występu reprezentacji koszykarzy wkrótce.
Czytaj także:

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut