Przemysła Karnowski może niedługo dołączyć do Marcina Gortata w NBA
Przemysła Karnowski może niedługo dołączyć do Marcina Gortata w NBA fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Marcin Gortat a później długo, długo nic. Tak przedstawia się hierarchia koszykarzy w Polsce. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze, już niedługo do naszego rodzynka w NBA może dołączyć Przemysław Karnowski, który zaliczył udany debiut w akademickich rozgrywkach NCAA.

REKLAMA

20 minut spędzonych na boisku, 22 punkty i trzy zbiórki. Jak na debiut, to bardzo dobre statystyki. Karnowski co prawda rozpoczął spotkanie na ławce rezerwowych, ale gdy już pojawił się na boisku, to wstydu nie przyniósł i walnie przyczynił się do zwycięstwa swojej drużyny, Gonzaga Buldogs, nad Southern Utah Thunderbirds 103:65.

Krzysztof Sendecki: Kobe Bryant "Zamknijcie się wszyscy i dajcie nam pracować"

Karnowski, który niedawno skończył 19 lat, jest jedną z największych nadziei polskiej koszykówki. Ten mierzący 214 cm zawodnik już ma za sobą grę w seniorskiej reprezentacji Polski, w której zdobył 14 punktów.

Droga z NCAA do NBA jest jednak długa. Już wcześniej kilku Polaków próbowało się w ten sposób przebić do najlepszej koszykarskiej ligi świata. Jacek Duda, Maciej Zieliński, Piotr Szybilski, Rafał Bigus, Michał Ignerski, Piotr Stelmach, Adam Hrycaniuk też grali w akademickich rozgrywkach w USA, ale żaden z nich nigdy nie doczekał się debiutu w NBA.

Czytaj również: Adam Wójcik "Hej, hej, moje życie z NBA" W maju tego roku głośno było o Jakubie Parzeńskim, którego nazwisko znalazło się na liście draftu do NBA. To właśnie z niej kluby wybierają zawodników, którzy mają później grać na najbardziej prestiżowych parkietach w USA. Wielu ekspertów od razu jednak odrzuciło kandydaturę młodego Polaka, twierdząc, że jest to bardziej ruch marketingowy i chęć zwrócenia na siebie uwagi, niż rzeczywista kandydatura do gry w NBA.

Dlatego też droga, którą wybrał Karnowski wydaje się lepsza. Zazwyczaj to właśnie zawodnicy z drużyn akademickich mają większe szanse na zaistnienie w NBA. Póki co jednak polski środkowy musi regularnie grać na wysokim poziomie, by jego osoba została w Stanach zauważona. Jeden dobry mecz na pewno nie wystarczy.