
Jacek Żakowski swój cotygodniowy felieton w "Gazecie Wyborczej" poświęca polityce prorodzinnej i rządowemu planowi wprowadzenia rocznego urlopu rodzicielskiego. Chwali PO za wyrwanie się poza 4-letnią perspektywę jednej kadencji i wzięcie na budżet ciężaru wydatków, które przyniosą efekt dopiero za 20 lat.
Rząd jest już w stanie podjąć sensowne działania, ale wciąż nie umie się zdobyć na to, by je nazwać i nadać im rangę, jakiej wymagają. Są takie obszary, w których nie ma to wielkiego znaczenia. Ale w demografii ma. Nie dlatego, że dzięki PR-owi budowanemu wokół programu mieszkaniowego czy wydłużonych urlopów rodzicielskich można odnieść doraźne polityczne korzyści. CZYTAJ WIĘCEJ
Czytaj też: Rewolucja listopadowa czyli lepiej późno niż później – pisze Dorota Zawadzka

