
Wojciech Maziarski w swoim komentarzu w "Gazecie Wyborczej" w mocno ironicznym tonie pisze o przywódcach "Marszu Niepodległości" oceniając, że ponad 20 tysięcy jego uczestników zgromadziło się tam przeciwko Donaldowi Tuskowi. W organizacjach takich jak ONR czy Młodzież Wszechpolska publicysta widzi zagrożenie, które powinno być monitorowane przez służby.
Przede wszystkim policja i służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo wewnętrzne. To zadanie dla nich, chyba pierwsze tak ważne od upadku PRL-u. (…) Deklaracje i wypowiedzi Roberta Winnickiego i jego kolegów wskazują, że w tym środowisku drzemie potencjał wywrotowy, który w przyszłości może zaowocować aktami przemocy i terroru.
Zobacz też: "Zdelegalizować SLD" ma już więcej fanów niż oficjalna strona partii. Narodowcy odpowiadają Sojuszowi

