To nie pierwszy raz kiedy "śmiałkowie" lądowali w wybiegu dla niedźwiedzi.
To nie pierwszy raz kiedy "śmiałkowie" lądowali w wybiegu dla niedźwiedzi. Fot. Straż Miejska m. st. Warszawy

W czwartek przy alei Solidarności w Warszawie pewna kobieta usłyszała, jak relacjonowała warszawska straż miejska, "dramatyczne wzywanie pomocy". Okazało się, że w fosie znajdującego się w parku Praskim nieczynnego wybiegu dla niedźwiedzi znajdował się wystraszony i przemoczony mężczyzna. Pomogli mu strażacy. W przeszłości miały miejsce podobne zdarzenia, i to jeszcze w czasie, kiedy wybieg funkcjonował.

REKLAMA
Do zdarzenia doszło w parku Praskim przy alei Solidarności w Warszawie, w czwartek, 3 lutego. Po godz. 15 pewna kobieta usłyszała błagalne nawoływanie pomocy dobiegające z fosy nieczynnego wybiegu dla niedźwiedzi i zawiadomiła dwoje strażników z VI Oddziału Terenowego.

Warszawa: 49-latek wpadł do wybiegu dla niedźwiedzi

Jedna z interweniujących strażniczek relacjonowała, że po przyjeździe na miejsce znaleziono tam "wystraszonego i mokrego mężczyznę w średnim wieku". – Chodził po betonowych górkach na terenie wybiegu. Po chwili zszedł do fosy i zaczął ustawiać na sobie metalowe kosze, które tam leżały. Poleciliśmy mu, by tego nie robił i wezwaliśmy straż pożarną – przekazała.
Jak przekazała Straż Miejska w Warszawie w akcji wzięły udział trzy sekcje strażaków. "Do fosy wstawiono składaną drabinę, która z trudem sięgała do wysokości barierki ogradzającej wybieg. Mocno wystraszony mężczyzna wspiął się po niej na górę" – poinformowano.
Chociaż mężczyzna nie był pijany, to nie potrafił wyjaśnić, w jaki sposób znalazł się w fosie. Podkreślał jedynie, że sam tam nie wszedł. Straż miejska wskazała, że mógł się poślizgnąć i wpaść tam przez przypadek, kiedy chodził po ogrodzeniu wybiegu.
49-letni mieszkaniec Bródna nie miał widocznych obrażeń, ale jako że uskarżał się na ból głowy i pleców, został zabrany do szpitala.

Kolejna osoba wpadła do wybiegu dla niedźwiedzi

Podobne historie miały miejsce wcześniej i to jeszcze w czasie, kiedy wybieg dla niedźwiedzi w parku Praskim był czynny (zamknięto go w maju 2020 roku i przeniesiono na teren zoo).
W lipcu 2018 roku pewien nietrzeźwy mężczyzna podczas przyglądania się niedźwiedziom, przechylił się i wpadł do wybiegu. Zwierzę zaatakowało mężczyznę i zaczęło go szarpać za rękę. Temu jednak udało się uwolnić, wskoczyć do fosy i dopłynąć do ogrodzenia. Tam znajdująca się na zewnątrz osoba podała mu rękę i pomogła się wydostać.
Z kolei w maju 2020 roku doszło do incydentu, który przelał czarę goryczy i zdecydował o zamknięciu wybiegu. Wówczas pijany 23-latek wtargnął na wybieg i... próbował podtopić niedźwiedzia. Na szczęście 37-letniej niedźwiedzicy nic się nie stało, jednak była mocno zestresowana.

Posłuchaj "naTemat codziennie". Skrót dnia w mniej niż 5 minut