
Poseł PiS Marek Suski stwierdził niedawno, że inwigilowane Pegasusem były setki osób. Starszy analityk Citizen Lab John Scott-Railton powiedział w rozmowie z Gazeta.pl, że przypadków rzeczywiście może być znacznie więcej. Jego zdaniem na razie dostrzegamy tylko wierzchołek góry lodowej.
REKLAMA
Suski o "setkach podsłuchiwanych" Pegasusem
Do tej pory wiemy o zaledwie pięciu przypadkach użycia programu Pegasus do inwigilacjiosób publicznych w Polsce.
W naTemat.pl informowaliśmy jednak, że Marek Suski, członek sejmowej komisji ds. służb specjalnych przyznał w tonie, jakby to było coś normalnego – że podsłuchiwanych za pomocą oprogramowania Pegasus rocznie było kilkaset osób.
Co więcej, zdaniem polityka PiS sejmowa komisja ds. Pegasusa nie powstanie. – Mówienie o jakiejś masowej inwigilacji to jest wymysł z księżyca. Bo to były niewielkie ilości, nie przekraczające kilkuset osób w ciągu roku, a nie milionów – podkreślał poseł partii rządzącej na sali sejmowej.
Portal Gazeta.pl postanowił dopytać o tę kwestię Johna Scotta-Railtona, który jest starszym analitykiem Citizen Lab i człowiekiem, który odkrył aferę Pegasusa w Polsce. Jego zdaniem wkrótce możemy dowiedzieć się o większej liczbie przypadków.
– Mogę sobie tylko wyobrazić, co się stanie, kiedy zbadamy strukturę każdego z tych przypadków. Z mojego wieloletniego doświadczenia w prowadzeniu tego typu śledztw mogę powiedzieć jedno: jeśli tak szybko pojawiło się już tyle przypadków, to będzie ich znacznie, znacznie więcej – podkreślał analityk.
Fala komentarzy po wypowiedzi Suskiego
Wypowiedź Marka Suskiego spotkała się z falą negatywnych komentarzy. "Marek Suski: Pegasus używany tylko wobec kilkuset osób rocznie. A już czułem się taki wyjątkowy! Dzięki panie Marku. Na Pana można zawsze liczyć!" – komentował mecenas Roman Giertych.Do sprawy odniósł się także Robert Kwiatkowski z koła parlamentarnego PPS. "Kilkaset osób w ciągu roku inwigilowanych Pegasusem to niewielkie ilości? Bądź szczery jak Marek Suski. Rozwal system" – napisał poseł.
Czytaj także: