Fot. Twitter/@SkyNews

Walka o Kijów nadal trwa. W starciach cierpią nie tylko ukraińskie wojska czy cywile, ale też dziennikarze. W pobliżu stolicy Ukrainy ostrzelano ekipę telewizyjną Sky News. Redakcja opublikowała przerażające nagranie, pokazując, w jak śmiertelnym niebezpieczeństwie znajdują się korespondenci. 

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

  • Ekipa telewizyjna Sky News została ostrzelana niedaleko Kijowa.
  • Redakcja opublikowała przerażające nagranie z ataku.
  • Szef ekipy Stuart Ramsey został ranny, kule trafiły też operatora kamery Richie Mocklera.
  • Dziennikarze na wojnie

    24 lutego armia rosyjska zaatakowała Ukrainę. Władimir Putin spodziewał się błyskawicznego podbicia kraju i zdobycia stolicy - Kijowa. Tymczasem walki trwają już ponad tydzień i choć są coraz bardziej krwawe, to Ukraińcy dzielnie stawiają opór siłom agresora. 

    Wydarzenia w Ukrainie relacjonują tysiące dziennikarzy z całego świata. Wśród nich są też korespondenci ze Sky News. Ekipa telewizyjna pokazywała zniszczony w Buczy przez armię ukraińską rosyjski konwój. Na trasie dziennikarze mijali punkty kontrolne, pokazywali zniszczenia wsi oraz działania rosyjskich wojsk. 

    Ostrzelano ekipę telewizyjną

    – Zrobiło się śmiertelnie cicho, zaniepokoiliśmy się. Ale powoli jechaliśmy do przodu w kierunku skrzyżowania. Nie było żołnierzy wokół, okolica była opuszczona. I nagle nastąpiła eksplozja, poczułem, że coś uderzyło w samochód i pękła opona. Zatrzymaliśmy się. A potem nasz świat wywrócił się do góry nogami - relacjonował Stuart Ramsey.

    Ramsey wraz z operatorem kamery Richiem Mocklerem ucierpieli w ostrzale pojazdu. Jak relacjonuje Ramsey, dziennikarze myśleli, że przez pomyłkę strzelają Ukraińcy. Na nagraniu słychać, jak krzyczą do napastników, że relacjonują wydarzenia w Ukrainie. W końcu udało im się opuścić pojazd. 

    – Pamiętam, że zastanawiałem się, czy moja śmierć będzie bolesna. „Zostałem trafiony!” - krzyknąłem. Ale zdumiało mnie to, że nie bolało aż tak bardzo. To było bardziej jak uderzenie, naprawdę – zaznaczał dziennikarz.

    Cała ekipa ukryła się w niedalekiej fabryce i czekała do momentu, aż ukraińska policja ich stamtąd wydostanie. - Mieliśmy dużo szczęścia. Ale tysiące Ukraińców ginie. Na tej wojnie dzieje się coraz gorzej - podkreślał.