
W niedzielę około 30 km na południe od Białej Cerkwi doszło do kolejnej bratobójczej walki między Rosjanami. Tym razem błąd popełnili rosyjscy czołgiści, którzy zaatakowali swoje jednostki myląc ich z Ukraińcami. Zniszczyli dziewięć własnych czołgów oraz cztery wozy transportowe. To już drugi raz, kiedy Rosjanie atakują własne jednostki.
REKLAMA
Rosyjski friendly fire
Do pierwszego incydentu nazywanego w wojsku friendly fire (czyli przypadkowego ostrzału własnych lub sojuszniczych sił i środków) doszło u Rosjan już pierwszego dnia wojny, czyli 24 lutego.Może cię zainteresować także: Rosyjski okręt zestrzelił... swój własny samolot. Zaskakujący incydent na Morzu Czarnym
Zdarzenie miało miejsce na Morzu Czarnym. Ukraińskie siły zbrojne i Agencja NEXTA poinformowały wtedy o rosyjskim okręcie, który zestrzelił rosyjski samolot. Doniesienia potwierdził Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy.
Jak przypomniano wtedy, od początku inwazji ofiarami rosyjskich pocisków miały paść także trzy statki handlowe pod banderą Rosji. Nie ustalono jeszcze, z jakiego powodu doszło do zestrzelenia rosyjskiego samolotu. Eksperci wskazywali na chaos wśród rosyjskich żołnierzy, brak sprawnego przepływu informacji lub zmęczenie.
Bratobójcza walka rosyjskich zagonów pancernych
Być może zmęczenie lub chaos informacyjny doprowadziły do podobnego zdarzenia tydzień później, 6 marca, około 30 km na południe od Białej Cerkwi. Rosyjski oddział pancerny zaatakował inną jednostkę. Rosjanie w czasie bratobójczej walki stracili w sumie aż 9 czołgów oraz cztery wozy transportowe.Winny temu zdarzeniu może być brak organizacji, komunikacji oraz podobny sprzęt wojskowy ze słabym systemem identyfikacji, który sprawił, że Rosjanie pomylili "swoich:" z Ukraińcami.
Takie straty są bardzo bolesne dla armii rosyjskiej, która ma problemy ze sprzętem i zaopatrzeniem, a także zupełnie nie może odnaleźć się w wojennej rzeczywistości, na co wskazują codziennie doniesienia ukraińskiego wywiadu.
Czytaj także: