Polska sztafeta 4x400 metrów z brązowym medalem halowych MŚ w Belgradzie, brawo dziewczyny!
Polska sztafeta 4x400 metrów z brązowym medalem halowych MŚ w Belgradzie, brawo dziewczyny! Fot. LUKASZ SZELAG/REPORTER

Polska sztafeta 4x400 metrów wywalczyła w niedzielę brązowy medal halowych MŚ, które odbywają się w Belgradzie. Biało-Czerwone sięgnęły po medal po bardzo twardej i pełnej emocji walce, a dokonały tego w składzie: Natalia Kaczmarek, Iga Baumgart-Witan, Kinga Gacka oraz Justyna Święty-Ersetic. Panowie otarli się o medal, po znakomitym finiszu Kajetana Duszyńskiego zajęli miejsce czwarte.

REKLAMA
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Jako pierwsi w rywalizacji sztafet do walki stanęli nasi panowie, broniący złotego medalu sprzed dwóch lat, ale występujący w mocno rezerwowym składzie. Bez Karola Zalewskiego i Dariusza Kowaluka, bohaterów z Tokio, którzy zmagają się z kontuzjami. Do tego na pierwszym torze, z którego zawsze ciężko biegnie się po medal. Ale walczyli jak lwy.
Jako pierwszy ruszył do rywalizacji Tymoteusz Zimny, niestety miał dużą stratę i nie zdołał doścignąć rywali, biegł szósty. Do tego słabo wykonał zmianę z Mateuszem Rzeźniczakiem, który pracował jak mógł, ale strata do rywali dalej była znaczna. Nadzieję dał Maksymilian Klepacki, pobiegł bardzo mocno i odrabiał straty, choć nadal byliśmy na miejscu szóstym.

Ale to co zrobił Kajetan Duszyński, mistrz olimpijski z Tokio, to jest czysta poezja. Dopadł rywali, a potem zaczął wyprzedzać. Zdołał doprowadzić zespół na czwartej pozycji do mety i to jest bardzo dobre miejsce. W tym składzie, tego dnia Biało-Czerwoni naprawdę spisali się dobrze. Co ważne, nasz zespół jest bardzo młody i przyszłość przed nimi. Złoto dla Belgii, srebro dla Hiszpanii, a brązowy medal dla Holandii.
Liczyliśmy więc na medal pań, które wystartowały w Belgradzie bez Kornelii Lesiewicz, Anny Kiełbasińskiej i Małgorzaty Hołub-Kowalik, ale w bardzo mocnym składzie. Zaczynała Natalia Kaczmarek, dalej o medal walczyć miały Iga Baumgart-Witan, Kinga Gacka oraz Justyna Święty-Ersetic. Polki wylosowały tor numer pięć, nadzieje były naprawdę duże.

Natalia Kaczmarek dobrze rozpoczęła bieg, pędziła na miejscu trzecim, za Jamajką i Amerykanką, ale nie mogła się długo zrównać z rywalkami. Dopiero kapitalny finisz na to pozwolił, ale zmiana perfekcyjna nie była i Iga Baumgart-Witan znów pędziła trzecia. Biegła bardzo mocno, tak samo jak rywalki i nasz zespół był cały czas w czołówce.
Kapitalną zmianę dała Kinga Gacka, która pędziła jak strzała i przez chwilę była nawet druga. Ostatecznie wpadła na zmianę na miejscu trzecim, przekazując pałeczkę liderce naszej drużyny. Justyna Święty-Ersetic pobiegła świetnie, trzymała tempo Jamajek i Amerykanek, a na finiszu zdołała wyprzedzić Amerykankę. Niestety przed nami na metę wpadła Holandia (Femke Bol) i Biało-Czerwone wywalczyły brąz.

– Było nas stać na złoto, różnice były minimalne. Jest mi przykro, szkoda mi tego początku – biła się w pierś Natalia Kaczmarek, ale nasz zespół i tak cieszył się bardzo z brązowego medalu. Po trudnym sezonie olimpijskim, bez dwóch liderek, ale wciąż na światowym topie. Trener Aleksander Matusiński stworzył zespół, który znów dał nam medal.

Z innych wyników Biało-Czerwonych, które warto odnotować podczas niedzielnych startów Polaków w halowych MŚ, warto wspomnieć o Michale Rozmysie, który był siódmy w biegu na 1500 metrów. Niestety Damian Czykier i Jakub Szymański nie zdołali awansować do finału biegu na 60 metrów przez płotki. Obaj pożegnali się z rywalizacją na półfinałach.

Polska w halowych mistrzostwach świata sięgnęła w Belgradzie po dwa medale: srebro w pięcioboju zdobyła Adrianna Sułek, a brąz w sztafecie 4x400 metrów nasza znakomita sztafeta. Brawo!
Czytaj także: