Fot. materiały prasowe

Gdyby sprzedaż była dyscyplina olimpijską, sprzedawcy telewizorów wygrywaliby w cuglach. Pomyślcie tylko: jak bardzo kreatywnym trzeba być, żeby przekonać klientów, że wasz czarny prostokąt jest lepszy od setek innych tak samo czarnych prostokątów na rynku? Bardzo. A wiecie, co wymaga jeszcze więcej wyobraźni? Stworzenie telewizorów, które wcale nie wyglądają jak telewizory. Ta sztuka udała się marce Samsung. I to jak dobrze się udała!

REKLAMA
  • Samsung ma na koncie wiele przełomowych rozwiązań technologicznych. Przykładem może być choćby matryca QLED.
  • Marka działa prężnie nie tylko na polu najnowszych technologii, ale i kreatywnego designu.
  • Najnowsze modele, które skutecznie przełamują schemat ekranu jako “czarnego lustra” mieliśmy okazję podziwiać podczas CE Summit 2022 we Frankfurcie.
  • Czego jak czego, ale pomysłów na nowe rozwiązania, to w Samsungu nie brakuje. Patrząc na tegoroczne portfolio produktów z kategorii TV nietrudno wyobrazić sobie, że członkowie zespołów projektowych dość często grają w grę pod tytułem: “chyba ty”.

    Polega ona na tym, że jedna osoba wpada na pomysł nie z tej ziemi, na co reszta zespołu z udawanym powątpiewaniem stwierdza: “Nie zrobisz tego”. Pomysłodawca odpowiada: “Chyba ty” i viola, powstają takie oto perełki, o których opowiadamy poniżej.

    Żarty żartami, ale w projektach, które realizuje Samsung naprawdę jest nutka szaleństwa - ale genialnego. Nikt chyba nie zaprzeczy, że na przestrzeni ostatnich lat nasz styl życia ewoluował znacząco. Jesteśmy już lata świetlne od momentu, w którym o godzinie 19 pustoszały place zabaw, bo leciała dobranocka, a o 19:30 - ulice, bo trzeba było obejrzeć dziennik. W niepamięć, choć nieco wolniej, odlatuje też obowiązkowy telewizyjny “ołtarzyk”, zorientowany w każdym niemal domu vis-a-vis kanapy.

    Dzisiaj oglądamy co chcemy, o której chcemy. Czemu nie mielibyśmy też oglądać jak chcemy? Spójrzcie na nowości Samsunga, odpowiedź nasunie się sama.

    The Sero

    Oto telewizor naszych czasów - Tik-Toka, Instagrama, Facebooka i pionowej orientacji ekranu. Już nie tylko filmiki z YouTube’a, ale właściwie wszystkie treści możecie przeglądać na dużym ekranie.

    Zasada działania The Sero jest magicznie prosta: wystarczy dotknąć smartfonem obudowy, aby treści “przeskoczyły” na telewizor. Mało tego: urządzenie samo ustawi ekran w odpowiedniej pozycji, tak aby wyświetlać treści w optymalny sposób. Ćwiczenie kroków tik-tokowego układu jeszcze nigdy nie było tak komfortowe.

    logo

    The Serif

    Fontanna w Paryżu udekorowana kryształkami Swarovskiego, męska torba marki Prada, rolety, krzesła, wystroje wnętrz — tak różnorodne projekty mają na koncie bracia Ronan i Erwan Bouroullec — jedni z najbardziej cenionych światowych designerów. Telewizor The Serif, który stworzyli dla marki Samsung, musi znajdować się wysoko na liście ich osiągnięć, bo jest niezbitym przykładem na to, jak w prosty sposób można zredefiniować formę bardzo mocno zakorzenioną w naszej świadomości.

    logo
    Fot. materiały prasowe
    logo
    Fot. materiały prasowe

    The Serif wziął swoją nazwę od szeryfu, czyli poziomego zakończenia kreski litery. W tym przypadku mamy do czynienia z literą “I”, którą zobaczycie w pełnej krasie, patrząc na telewizor z boku. Jak to, z boku, zapytacie? A tak to. The Serif zdecydowanie nie jest sprzętem, który będzie stał nieśmiało pod ścianą, wręcz przeciwnie: aż się prosi, aby zająć miejsce w centrum pokoju — jak na dobrze zaprojektowany element wystroju przystało.

    The Frame

    Prawdziwe dzieło sztuki. I nie, to wcale nie jest eufemizm. Owszem, smukła sylwetka The Frame wpisuje się w kanony “telewizyjnej” mody, niemniej jednak zgodnie z zamysłem to urządzenie ma dosłownie spełniać funkcję dzieła sztuki, czy też, mówiąc dokładniej, jego nośnika.

    The Frame to wysokiej klasy telewizor, o mocno wyśrubowanych parametrach oraz jednej, unikalnej cesze: w trybie uśpienia na ekranie pojawia się wybrane przez nas dzieło sztuki. Obraz wybieramy z zasobów największych galerii świata — biblioteka Samsunga zawiera dzieła należące do Luwru czy Tate Gallery.

    logo

    Co stoi na przeszkodzie, aby na zwykłym telewizorze wyświetlać ulubione obrazy? Przede wszystkim ekonomia: specjalny tryb, zastosowany w The Frame zużywa ułamek energii, którą “spaliłby” przeciętny telewizor z “zamrożonym” obrazem.

    Druga sprawa to komfort oglądania: The Frame można kupić w wersji z matową matrycą. W tym przypadku naprawdę trzeba podejść bardzo blisko, aby w ogóle zorientować się, że nie macie do czynienia z płótnem w ramie, tylko niezwykle zaawansowanym technicznie urządzeniem.

    The Freestyle i The Premiere

    Kusi was, aby zamiast telewizora zaopatrzyć się w projektor? Samsung zdecydowanie wodzi na pokuszenie. Trochę na własną zgubę? Cóż, projektory raczej nie wygryzą telewizorów z rynku, ale jeśli chodzi o jakość wyświetlania obrazu są zatrważająco blisko.

    Dowodem jest The Premiere, czyli laserowy projektor Ultra Krótkiego Rzutu. Nazwa długa, ale w punkt. The Premiere nie musi stać kilometr od ściany, nie trzeba go podwieszać na suficie — wystarczy postawić urządzenie… pod ścianą, dosłownie kilkanaście centymetrów. Ale to nie wszystko: efekt wow potęguje jakość wyświetlanych treści, która jest nawet nie kinowa, ale właśnie telewizyjna: soczyste kolory w niczym nie przypominają pastelowych półcieni, dobrze znanych z biurowych prezentacji.

    logo
    fot. materiały prasowe

    O ile The Premiere to rewolucja, jeśli chodzi o obraz w wielkim formacie, to The Freestyle ma ambicje ukierunkowane na mobilność. Urządzenie przypomina nieco ciekawską lampkę z logo jednego ze znanych studiów filmowych i podobnie jak ona, uwielbia grać różne role. The Freestyle można więc ustawić na biurku i wykorzystać jako monitor, można postawić w większej odległości od ściany i uzyskać odpowiednik 100-calowego ekranu. Wszystko to bez konieczności kombinowania z ostrością czy bez korygowania barw — urządzenie samo dobierze optymalne ustawienia obrazu.

    Zdziwieni? Oczarowani? Niezależnie, jak bardzo przypadły wam do gustu nowości marki Samsung, musicie przyznać, że wasz obecny telewizor właśnie stał się nieco… Zwyczajny? Może nawet nudny? Z drugiej strony, bądźmy szczerzy. Nie każdy z nas marzy o telewizorze z obrotowym ekranem czy takim, który aspiruje do artefaktu sztuki nowoczesnej, ale każdy oczekuje najwyższej możliwej jakości obrazu.

    W tej kwestii Samsung również nie zawodzi. Na rynek wchodzi nowa seria Neo QLED-ów 8K, które przesuwają granicę jakości obrazu jeszcze odrobinę dalej. I jeśli ido tej pory nie mieliście przyjemności zapoznać się z tego rodzaju matrycami, zróbcie to koniecznie, najlepiej z bardzo bliskiej odległości. Jeszcze bliższej. Nie bójcie się, do tego ekranu możecie podejść na odległość centymetrów i wciąż nie dopatrzyć się poszczególnych pikseli.

    Wysoka szczegółowość obrazu to zasługa jeszcze lepszej kontroli samoświecących diod, niezwykle zaawansowanego procesora i dużej mocy. Dodajmy, że Samsung tak samo, jak do wrażeń wizualnych, przykłada się do kwestii dźwięku. Jego najnowsze telewizory zostały zaprojektowane tak, aby łączyć dźwięk dochodzący z głośników oraz z soundbara. Jakie efekty powstają z tych połączonych mocy? Najlepsze określenie brzmi: “przestrzenny dźwięk”, ale niestety, tego rodzaju wrażeń nie lektura nie odda. Musicie przekonać się na własne uszy.