
Eksperci podkreślają, że w dzisiejszych czasach dzięki telewizji i internetowi dzieci mają wyjątkowo szeroki dostęp do wiedzy o seksie. Dlatego ważne jest, by media nie były dla nich jedynym źródłem informacji na ten temat.
Ruch Palikota na poniedziałek zaplanował przedstawienie szczegółów projektu wprowadzenia do szkół obowiązkowego przedmiotu "wiedza o seksualności człowieka". Ta informacja wywołała w niedzielę wśród użytkowników naTemat.pl burzliwą dyskusję.
TK Gnatowski
Piotr
Szymon
W kontekście propozycji Ruchu Palikota o to, jak z dziećmi i młodzieżą powinno rozmawiać się o seksie, postanowiliśmy zapytać ekspertów.
Edukacja czy deprawacja? – Jestem entuzjastą pomysłu Ruchu Palikota. Uważam, że takie zajęcia powinny być w polskiej szkole już dawno – mówi prof. Andrzej Jaczewski, polski lekarz pediatra, seksuolog, który od kilkudziesięciu lat zajmuje się zagadnieniem wychowania seksualnego młodzieży. W rozmowie z naTemat wspomina, że sam w przeszłości podobne zajęcia prowadził dla uczniów 5. klas szkół podstawowych.
prof. Andrzej Jaczewski
lekarz, seksuolog
Krytyka edukacji seksualnej w Polsce wypływa najczęściej ze strony środowisk katolickich. Podnoszone bywają takie argumenty, jak to, że najlepszym sposobem zapobiegania ciąży lub zarażeniu się wirusem HIV jest “wstrzemięźliwość przedmałżeńska i wzajemna wierność małżeńska”. Często edukatorzy seksualni oskarżani są również o deprawację młodzieży.
– Wiedza powinna wyprzedzać to, co może się wydarzyć w życiu młodych ludzi. Dlatego uważam, że w dzisiejszych czasach elementy wiedzy o ludzkiej seksualności mogłyby być prezentowane już w 4 klasie – twierdzi jednak prof. Andrzej Jaczewski. Dodaje też, że aby uniknąć oskarżeń o deprawację zajęcia można prowadzić w formie zapytań – wtedy sami uczniowie określają, czego chcą się dowiedzieć i nie narzuca się im żadnych poglądów lub tematów, o których sami by nie wiedzieli.
O konieczności wprowadzenia w szerokim zakresie edukacji seksualnej do szkół przekonane są też przedstawicielki Grupy Edukatorów Seksualnych Ponton, publikujące w portalu naTemat.pl. Marta Kołacka w swoim felietonie pisała:
Fakt, że dzisiejsza młodzież o seksie dowiaduje się więcej i wcześniej niż poprzednie pokolenia, podkreśla także psycholog Dorota Zawadzka. – Sama byłam zdziwiona, jak bardzo “skrócił się dystans”, ale nie ma się co oburzać, że świat jest inny niż kilkadziesiąt lat temu. Internet, reklamy, media – to wszystko sprawia, że młodzi ludzie w świat seksu wkraczają bardzo szybko. Warto jednak zadbać o to, by wiedza na ten temat nie pochodziła z przypadkowych źródeł – ocenia Zawadzka.
Lepiej nie uczyć, niż uczyć źle Psycholog dodaje jednak , że na poziomie podstawówki nie jest konieczny osobny przedmiot poświęcony seksualności. Jej zdaniem wystarczy przekazywać uczniom pewne podstawowe, ogólne treści w ramach nauki biologii lub higieny.
Prof. Jaczewski zwraca uwagę, że młodzi ludzie mają wiele wątpliwości związanych z seksualną sferą ich życia i często potrzebują pomocy. – Rozmowa z nimi jest bardzo ważna. Również po to, by “odkorkować” ich kontakt z dorosłymi i uzmysłowić, że ich problemy znajdują zrozumienie – podkreśla. Dodaje jednocześnie, że powodzenie programu edukacji seksualnej jest bardzo mocno uzależnione od poziomu kadry i sposobu realizacji zajęć. – Młodzi ludzie często są skrępowani, dlatego dobrym pomysłem jest wprowadzenie zewnętrznych edukatorów, którzy nie znają osobiście uczniów. Muszą być fachowo przeszkoleni, bo lepiej w ogóle nie zawracać sobie głowy całym pomysłem, niż realizować go źle – ocenia.
Nie uciekniemy od pytań o rolę szkoły Dorota Zawadzka podkreśla z kolei, że “podstawą zawsze jest dom”. – Dzieci już o 3 roku życia zadają pytania o to, czym różni się chłopiec od dziewczynki i trzeba z nimi o tym rozmawiać. Podobnie, jak o innych sprawach: od pieniędzy, po miłość i śmierć. Nie ma się czego wstydzić. Wiedza nikomu nie zaszkodzi – ocenia psycholog. Dodaje jednak, że szkolne zajęcia powinny wyrównywać różnice w poziomie świadomości i wiedzy, jaką dzieci wynoszą z domu.
Zobacz: Nowy pomysł Ruchu Palikota: Obowiązkowe lekcje o seksualności człowieka już w szkole podstawowej
– Według mnie nie jest najważniejsze, w ramach jakiego przedmiotu przekazywane będą treści dotyczące ludzkiej seksualności. Kluczowe jest to, aby dokładnie zdefiniować rolę szkoły i ustalić, jakie wartości ma przekazywać młodemu pokoleniu – ocenia Dorota Zawadzka. Jej zdaniem seksualność powinna być tylko jednym ze składników szkolnego wychowania, w którym musi być położony nacisk na naukę odpowiedzialności, tolerancji i szacunku dla innego człowieka.
