Jurek Owsiak zbulwersowany ideą włączania syren. "Przerażający pomysł"
Jurek Owsiak zbulwersowany ideą włączania syren. "Przerażający pomysł" Fot. Tomasz Jastrzebowski/REPORTER

W sieci zawrzało po tym, jak Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji oświadczyło, że 10 kwietnia w ramach "akcji w hołdzie Ofiarom Katastrofy Smoleńskiej" zawyją syreny alarmowe na terenie każdego województwa. Pomysłu rządu nie omieszkał ostro skomentować szef WOŚP. Wstrząśnięty Jerzy Owsiak przypomniał o tym, że "każdy gwałtowny dźwięk wzbudza strach i przerażenie!".

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

  • Dzień przed 12. rocznicą Katastrofy Smoleńskiej Mariusz Kamiński,  szef MSWiA oświadczył, że o godz. 8:41, w hołdzie Ofiarom Katastrofy, zawyją syreny alarmowe we wszystkich województwach w całym kraju.
  • Wielu polityków i samorządowców oceniło pomysł jako oburzający. Ponadto część z nich powiadomiło, że nie zamierza wykonać polecenia rządu.
  • Do owej idei odniósł się także Jerzy Owsiak. Szef Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy zaznaczył, że "każdy gwałtowny dźwięk wzbudza strach i przerażenie" w naszych sąsiadach zza wschodniej granicy, którzy znaleźli schronienie w Polsce.
  • Jerzy Owsiak wstrząśnięty. Chodzi o pomysł syren alarmowych w rocznicę smoleńską

    Choć MSWiA przy okazji informowania o tym, że w niedzielę 10 kwietnia w całej Polsce rozlegnie się dźwięk syren alarmowych, zapewniło, iż do obywateli Ukrainy w naszym kraju mają zostać rozesłane alerty RCB, że sygnały nie oznaczają zagrożenia życia, pomysł wzbudził wielkie kontrowersje.

    Rozjuszenia taką koncepcją rządu przypominającą o 12. rocznicy Katastrofy Smoleńskiej nie kryje choćby Jerzy Owsiak, który postanowił podzielić się za pośrednictwem Facebooka swoimi przemyśleniami na ten temat. Szef WOŚP stwierdził, że to "fundowanie przerażającego doświadczenia" naszym gościom z Ukrainy, którzy i tak muszą się mierzyć z wojenną traumą.

    "Jutro, w rocznicę Katastrofy Smoleńskiej, zapowiedziano uruchomienie w całym kraju syren alarmowych! Co za przerażający pomysł - w naszym kraju schronienie znalazły miliony umęczonych, między innymi alarmami i ostrzeliwaniem miast, obywateli Ukrainy!" – napisał na wstępie.

    Działacz uważa, że to co najmniej nieodpowiednie zagranie w obliczu tego, jak mogą zareagować na nie ofiary putinowskiej napaści, które przebywają teraz na terenie naszego kraju.

    "Tyle się mówi i pisze o wojennej traumie, o tym, że każdy gwałtowny dźwięk wzbudza strach i przerażenie! I nagle gościnna obywatelom Ukrainy, Polska ma im zafundować takie przerażające doświadczenie!" – dodał. Owsiak na koniec zaapelował do władz samorządowych, aby przeciwstawiły się rządowemu poleceniu.

    "Proszę nie włączać żadnych syren bez ważnego powodu związanego z zagrożeniem naszego życia" – skwitował lider WOŚP.

    Włodarze miast bojkotują pomysł włączenie syren alarmowych

    Na komunikat resortu w mgnieniu oka zareagowało wielu prezydentów polskich miast. Nie chcą zastosować się do polecenia o włączeniu syren.  "Rząd zarządził włączenie syren na rocznicę katastrofy smoleńskiej. W mieście, w którym jest 120 tysięcy straumatyzowanych ukraińskich dzieci, reagujących nerwowo nawet na dźwięk samolotu. Syreny w Warszawie są w gestii wojewody. Apeluję o ciszę!" – napisał w mediach społecznościowych Rafał Trzaskowski, prezydent stolicy.

    Warto nadmienić, że na bojkot użycia syren w celu oddania hołdu ofiarom katastrofy smoleńskiej zdecydowali się włodarze m.in. Łodzi, Sopotu, czy też Poznania. "Zdecydowałam, że jutro (red. 10 kwietnia) nie zostaną uruchomione w Łodzi syreny alarmowe. W obliczu trwającej wojny w Ukrainie nadużywanie tych sygnałów przez rząd i wojewodę to skrajna nieodpowiedzialność" – zapowiedziała Hanna Zdanowska.

    "Rząd zlecił nam uruchomienie syren alarmowych, by uczcić ofiary katastrofy smoleńskiej. Zdecydowanie odmawiamy! W Poznaniu przebywa kilkadziesiąt tys. straumatyzowanych uchodźców, w tym dzieci, które nawet na dźwięk samolotu potrafią zareagować strachem i silnym stresem" – wyjaśnił włodarz Poznania, Jacek Jaśkowiak.

    Do bojkotu przychylił się także prezydent Sopotu. "Jak wielu innych samorządowców podjąłem decyzję o niewłączaniu jutro w Sopocie syren alarmowych. Przebywają u nas tysiące uchodźców z Ukrainy, którzy ukrywali się w swoim kraju przed bombami i rakietami zbrodniczego systemu. Sygnał l alarmu lotniczego jest dla nich wielką traumą" – podsumował Jacek Karnowski.

    Czytaj także: