
Młodzi protestujący przeciwko przyjęciu przez Polskę porozumienia ACTA zebrali już prawie 300 tys. podpisów pod wnioskiem o przeprowadzenie referendum w sprawie jego ratyfikacji. Wielu sądzi zapewne, że zebranie pół miliona podpisów zmusi władze, by o ACTA zadecydowało społeczeństwo. Patrząc na tempo ich składania minimalna ilość powinna zostać osiągnięta jeszcze w ten weekend. Problem w tym, że są one bez znaczenia. Dlaczego?
Art. 60.
W sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa referendum ma prawo zarządzić:
1) Sejm, uchwałą podjętą bezwzględną większością głosów w obecności conajmniej połowy ustawowej liczby posłów [...]
Art. 61.
1. Sejm może postanowić o poddaniu pod referendum określonej sprawy z własnej inicjatywy, a także na wniosek Senatu, Rady Ministrów lub obywateli. W przypadku
gdy Sejm, w drodze uchwały, nie uwzględni wniosku o przeprowadzenie referendum, Marszałek Sejmu informuje o tym wnioskodawcę.
Art. 63.
1. Sejm może postanowić o poddaniu określonej sprawy pod referendum z inicjatywy obywateli, którzy dla swojego wniosku uzyskają poparcie co najmniej 500 000 osób mających prawo udziału w referendum.
Biorąc pod uwagę, jak twardo przy swoim obstaje w tej sprawie koalicyjny rząd, trudno oczekiwać, by którykolwiek z wniosków miał szansę na poparcie.
