Tyson Fury w sobotę potwierdził, że jest wybitnym pięściarzem i wielkim mistrzem
Tyson Fury w sobotę potwierdził, że jest wybitnym pięściarzem i wielkim mistrzem Fot. Nick Potts/Press Association/East News

Tyson Fury efektownie znokautował Dilliana Whyte'a i potwierdził w sobotę, że jest królem wagi ciężkiej w boksie, że nie ma sobie równych w ringu, a poza nim niewielu jest w stanie dotrzymać mu kroku. "Król Cyganów" przyznał po walce, że kończy karierę, bo obiecał to żonie. Ale ma już nowy plan, chce się zmierzyć z mistrzem UFC. "Zobaczymy, kto jest najstraszniejszym skur***m na tej planecie!" - zapowiada z właściwą sobie ekscytacją.

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

Sobotna walka na stadionie Wembley przejdzie do historii, bo Tyson Fury nie tylko pokonał Dilliana Whyte'a, ale zrobił to bardzo efektownie. W szóstej rundzie trafił rywala potężnym podbródkowym i odłączył mu światło na dobre. Od początku pojedynku przeważał, nadawał tempo rywalizacji, by po swojemu ją zakończyć. A później dostał mikrofon i się zaczęło.

"Przybyłem, zobaczyłem i zwyciężyłem. Dziękuję Wembley, razem stworzyliśmy historię! Niech Bóg wam błogosławi. Wszelka chwała mojemu Panu i Zbawicielowi Jezusowi Chrystusowi" - mówił po walce król wagi ciężkiej.

I jak przyznał, to już koniec jego niebywałej przygody z boksem, bo tak obiecał swojej żonie. A żony słucha się, jak nikogo innego. - Muszę być człowiekiem, który dotrzymuję słowa. Myślę, że tak będzie - przekonywał dziennikarzy, których bardziej zaskoczyły słowa pięściarza, niż jego efektowny nokaut. Przed walką mało kto stawiał na Dilliana Whyte'a.

To jednak nie koniec przygody "Króla Cyganów" ze sportami walki, bo gdy ochłonął po pojedynku i policzył zarobione dolary (tych miało być aż 32 miliony!), pojawił mu się przed oczyma kolejny cel. Równie ambitny, co hegemonia w wadze ciężkiej boksu zawodowego. Oto Brytyjczyk uznał, że chce się zmierzyć z mistrzem federacji UFC wszech wag Francisem Ngannou.

- Ja jestem mistrzem świata wagi ciężkiej w boksie, on jest mistrzem UFC. Jest w świetnej formie, tylko popatrzcie na jego mięśnie! - chwalił nieco złośliwie i ironicznie Kameruńczyka. Ten zaraz zgodził się na walkę i podsumował w żołnierskich słowach.- Zobaczymy, kto jest najstraszniejszym skur***m na tej planecie! Tp byłoby show, prawda?

Nim Tyson Fury ruszy do klatki i zacznie przygodę z MMA, możliwy jest jednak rewanż z Dillianem Whytem albo kolejne wielkie starcie w wadze ciężkiej. Rywal się znajdzie, a kibice z radością zobaczą takie starcie. Na Wembley w sobotę pojedynek śledziło 94 tysiące fanów, przed telewiziorami miliony. Tyson Fury jest też królem, jak idzie o finanse w zawodowym boksie, co sprawia, że promotorzy nie pozwolą mu szybko zejść z ringu. Ma dopiero 33 lata, jeszcze kilka wielkich pojedynków przed nim.

Czytaj także: