Kibice Manchesteru City tak bardzo cieszyli się ze zdobytego tytułu mistrzowskiego, że m.in. złamali poprzeczkę bramki.
Kibice Manchesteru City tak bardzo cieszyli się ze zdobytego tytułu mistrzowskiego, że m.in. złamali poprzeczkę bramki. Fot. Xinhua/Xinhua News/East News

To była niesamowita niedziela w Premier League. W ostatniej kolejce Manchester City zapewnił sobie tytuł mistrzowski, wygrywając walkę na finiszu z Liverpoolem. Po ostatnim gwizdku na stadionie The Citizens doszło jednak do scen, które nie powinny mieć miejsca, niezależnie od poziomu "radości" kibiców.

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

Sportowo scenariusz ostatniej kolejki Premier League był najlepszym z możliwych. Choć wydawało się, że Manchester City może wypuścić z rąk mistrzowski tytuł na ostatniej prostej, ostatecznie The Citizens udowodnili, że zasłużenie zakończyli ligowe rozgrywki o ten jeden krok nad Liverpoolem FC.

Przegrywając 0:2 z Aston Villą, dla którego gola zdobył reprezentant Polski Matty Cash, od 75 do 81 minuty spotkania potrafili odwrócić losy pojedynku, ostatecznie wygrywając 3:2.

Sygnał do ataku dał w 76. minucie Ilkay Guendogan, który głową wpakował piłkę do siatki po podaniu Raheema Sterlinga. Niemca nie upilnował... Cash, ale w końcówce całej ekipie AVB po prostu odcięło prąd. The Citizens w pięć minut znokautowali rywali, bo już w 78. minucie pięknym strzałem wyrównał Rodri, a w 81. prowadzenie i tytuł zapewnił City Guendogan.

Po meczu doszło do skandalicznych scen na murawie stadionu w Manchesterze. Tłum bezprawnie wtargnął na boisko, łamiąc obowiązujące przepisy. Służby porządkowe były bezradne wobec rozentuzjazmowanych tysięcy fanów mistrzów Anglii.

Przykładowo, w ramach "radości" złamano poprzeczkę bramki na stadionie The Citizens. Na szczęście przy zdarzeniu nikomu nic się nie stało, ale całość nagrania - dostępna w internecie - wzbudza spore "wątpliwości" co do zasad jakiegokolwiek bezpieczeństwa.

Nie obyło się też bez zachowań, za które pociągnięta zostanie odpowiedzialność karna. Jeszcze w trakcie meczu jeden z kibiców City wystrzelił racę w stronę murawy. Adresatem był m.in. bramkarz gości Robin Olsen. Szwed, który kilkanaście tygodni temu walczył na Stadionie Śląskim z Biało-Czerwonymi o awans na mundial w Katarze, został dodatkowo zaatakowany także po ostatnim gwizdku sędziego.

Jeden z fanów The Citizens kilkukrotnie uderzył bramkarza Aston Villi, co również nie umknęło uwadze kamerom. Klub mistrza Anglii wydał już w tej sprawie oświadczenie, zdecydowanie potępiając skandaliczne zachowanie, którego ofiarą został golkiper drużyny przyjezdnej. Dodatkowo policja zatrzymała dwójkę kibiców: 28-letniego Phillipa Maxwella oraz dziesięć lat starszego Paula Colbridge’a. To oni mieli dopuścić się ataku na Olsena.

Obaj mężczyźni zostali wypuszczeni po wpłaceniu kaucji. Kibice The Citizens będą jednak najprawdopodobniej surowo ukarani, mając już wyznaczone rozprawy (początek czerwca) po niedzielnych wydarzeniach.

- Ci idioci, którzy mnie zaatakowali, nie zniszczą moich emocji związanych z meczem. Miałem okazję zadebiutować w tym fantastycznym klubie i byliśmy naprawdę blisko osiągnięcia dobrego wyniku przeciwko zdecydowanemu faworytowi ligi - napisał na Instagramie już po spotkaniu szwedzki bramkarz.

Na konferencji prasowej swojego rozgoryczenia nie ukrywał trener AV Steven Gerrard. Legendarny piłkarz Liverpoolu na pytanie o zdarzenia z Olsene, wyraźnie zdenerwowany przyznał, że o sytuację najlepiej zapytać... przedstawicieli City oraz samego szkoleniowca mistrzów, Josepa Guardiolę.

Hiszpan podobnie jak przedstawiciele klubu, potępił wydarzenia z atakiem na Olsena.

Czytaj także: