
Rumunka Irina-Camelia Begu podczas czwartkowego meczu z Jekateriną Aleksandrową w drugiej rundzie Rolanda Garrosa cisnęła wściekła rakietą o kort i zrobiła to tak pechowo, że trafiła w głowę siedzącego na trybunach chłopca. Malec zalał się łzami, a zawodniczka zaraz ruszyła przeprosić za swoje zachowanie. Na szczęście obyło się bez poważnych konsekwencji, chłopiec zakończył mecz z guzem na czole, a Rumunka uniknęła dyskwalifikacji.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google Podczas tegorocznego Rolanda Garrosa sporo mówi się i pisze o zachowaniu tenisistów, które nie zawsze odpowiada standardom Wielkiego Szlema czy poważnej rywalizacji. Nie tak dawno eksplodował Rosjanin Andriej Rublow, który wpadł w szał i później kajał się w mediach, że nie powinien tracić rozumu i kontroli nad sobą. Teraz mamy kolejny przypadek zachowania nieodpowiedzialnego, a w roli głównej wystąpiła Rumunka Irina-Camelia Begu.
Podczas jej starcia w drugiej rundzie z Rosjanką Jekateriną Aleksandrową wściekła zawodniczka z Bukaresztu cisnęła rakietą o kort. Ta odbiła się od ceglanej nawierzchni i wystrzeliła jak z procy w trybuny. Pech chciał, że siedział na nich z rodziną mały chłopiec, który został trafiony w głowę rakietą. Malec zalał się łzami, a zawodniczka zaraz ruszyła do sektora dla kibiców, by przeprosić za swoje zachowanie.
Irina-Camelia Begu
tenisistka z Rumunii o swoim zachowaniu
Sędzia prowadzący spotkanie był dla Begu pobłażliwy, bo mógł ją nawet wykluczyć z dalszej rywalizacji w turnieju. Zakończyło się na upomnieniu i Rumunka dokończyła pojedynek. A przecież w 2020 roku Novak Djoković za rzucenie piłką w jednego z sędziów wyleciał z US Open, a inne przypadki agresji na korcie kończyły się w przeszłości surowymi karami. Tym razem Irinie-Camelii Begu się upiekło, choć było groźnie, a zawodniczka nie zaatakowała chłopca celowo.
Rumunka po zakończeniu spotkania z Jekateriną Aleksandrową - wygrała pojedynek 6:7(3), 6:3, 6:4 i awansowała do III rundy - podeszła do kibiców i przeprosiła rodziców chłopca za swoje zachowanie. Malca wzięła na ręce i przytuliła, przeprosiła za swoje zachowanie, co kibice nagrodzili brawami. I dobrze, bo sport bez emocji nie byłby ciekawy, ale też każdy sportowiec powinien znać granice. Zwłaszcza dla zachowań, które mogą być groźne dla kibiców.
W piątek na kortach w Paryżu nie będziemy mieli okazji by śledzić polskich zawodników, ale będzie się sporo działo, bo elita rozegra pierwsze mecze III rundy zmagań. Iga Świątek (z Czarnogórką Danką Kovinić) oraz Hubert Hurkacz (z Belgiem Davidem Goffinem) zagrają w sobotę, a godziny pojedynków naszych faworytów poznamy zapewne w piątkowy wieczór.
