Czesław Michniewicz o porażce z Belgią w Brukseli: chcieliśmy grać w piłkę
Czesław Michniewicz o porażce z Belgią w Brukseli: chcieliśmy grać w piłkę Fot. KENZO TRIBOUILLARD/AFP/East News

– Chcieliśmy grać w piłkę i zapłaciliśmy wysoką cenę. Musimy właśnie tą drogą podążać – przyznał po meczu z Belgią selekcjoner polskiej kadry Czesław Michniewicz. Nasz zespół przegrał w środę w Brukseli 1:6 (1:1) po koszmarnej drugiej połowie, choć przed przerwą prowadził nawet po bramce Roberta Lewandowskiego. Kolejny mecz reprezentacji już w sobotę z Holandią.

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google Czesław Michniewicz świetnie rozpoczął swoją kadencję jako selekcjoner, po remisie ze Szkocją (1:1) wygraliśmy baraż ze Szwedami o mundial (2:0), a potem inaugurację Ligi Narodów z Walijczykami (2:1). W czwartym meczu przyszła jednak klęska, najwyższa od 12 lat (i pamiętnej porażki 0:6 Biało-Czerwonych z Hiszpanami pod wodzą Franciszka Smudy). Co poszło nie tak tym razem?

Chcieliśmy grać w piłkę i zapłaciliśmy wysoką cenę. Powiedziałem zawodnikom w szatni, że ten mecz będzie długo siedział w naszych głowach, ale mają zapamiętać te dobre momenty, bo pierwsza połowa była obiecująca. Było kilka takich momentów, że ruszyliśmy do przodu, rywal odzyskał futbolówkę, ale dobrze bronił Bartek Drągowski – tłumaczył na pomeczowej konferencji nasz selekcjoner.

Faktycznie pierwsza połowa nie była taka zła, był remis 1:1 i nasza gra chwilami się zazębiała. – Wyszliśmy na boisko z zamiarem zdobycia punktów. Staraliśmy się grać odważnie. Zamierzaliśmy budować akcje z wielu podań, wychodzić spod pressingu, co było obarczone ryzykiem straty piłki na własnej połowie – analizował opiekun Biało-Czerwonych.

– Zdobyliśmy gola po pięknej akcji i świetnym zachowaniu Roberta Lewandowskiego. Chcieliśmy właśnie bocznymi sektorami przedostawać się pod pole karne. Sebastian Szymański i Jakub Kamiński kilka razy się przedostali w ten sposób. Niewiele brakowało, byśmy zeszli na przerwę z prowadzeniem, ale fantastyczny strzał rywali sprawił, że był remis – dodał Michniewicz. Cały jego misterny plan legł w gruzach po zmianie stron.

Belgowie dominowali, trafiali, a nasz zespół został bez pomysłu na uratowanie wyniku. Zszedł też strzelec jedynego gola oraz kapitan, czyli Robert Lewandowski. – Umówiliśmy się z Robertem, że zagra do 60. minuty i szkoda, że to się zbiegło z drugą bramką dla Belgów. Do tej pory wydawało się, że nie dzieje się nic złego. Straciliśmy jednak gola w dość łatwy sposób, co dało rywalom spokój – dodał selekcjoner.

Czesław Michniewicz przegrał pierwszy raz jako selekcjoner, a silny rywal obnażył wszelkie braki naszej reprezentacji. – Podkręcili tempo, zagrywali coraz mocniej i coraz szybciej. W efekcie nie nadążaliśmy z przesuwaniem się i pojawiały się luki, w które rywale zagrywali piłkę – mówił opiekun drużyny narodowej. Kolejny mecz reprezentacji już w sobotę z Holandią, czyli liderem polskiej grupy 4 dywizji A.

Czytaj także: