Mistrzynie olimpijskie z USA dały nam surową lekcję siatkówki w Lidze Narodów
Mistrzynie olimpijskie z USA dały nam surową lekcję siatkówki w Lidze Narodów Fot. FIVB

Bardzo nieudany mecz w Lidze Narodów rozegrały w piątek polskie siatkarki. Biało-Czerwone przegrały z mistrzyniami olimpijskimi z USA 0:3 (12:25, 21:25, 16:25), choć faworyt wystąpił w rezerwowym składzie. Ale i tak dał nam srogą lekcję siatkówki, a w żadnym z trzech setów ekipa Stefano Lavariniego nie miała nawet chwili, by marzyć o wygranej. Kolejny mecz już w sobotę.

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

  • Polskie siatkarki stawiły czoła Amerykankom w Lidze Narodów
  • W Quezon City nasz zespół został rozbity w trzech setach
  • To nie był dobry mecz Biało-Czerwonych, w żadnym elemencie
  • Polskie siatkarki w Quezon City na Filipinach wypracowały w swoim drugim turnieju Ligi Narodów jedną wygraną (3:2 z Tajlandią) oraz zasmakowały goryczy porażki (0:3 z Japonią). W trzecim meczu musiały stawić czoła Amerykankom, czyli trzeciej ekipie fazy interkontynentalnej, która jest wielkim faworytem całych zmagań. Wszak Team USA to mistrzynie olimpijskie i od wielu lat wyznacznik jakości w żeńskiej siatkówce.

    Stefano Lavarini i jego podopieczne rozpoczęli mecz po prostu fatalnie. Amerykanki od pierwszych piłek nacisnęły nasz zespół zagrywką, nacisnęły w ofensywie, a Biało-Czerwone bardzo szybko straciły dystans i nie były w stanie podjąć rywalizacji w partii pierwszej. Trafiała Nia Reed, nękała nas na siatce Chiaka Ogbogu, a przewaga faworytek rosła i rosła (7:4, 12:8, 15:8).

    Rywalki z minuty na minutę coraz bardziej dominowały, a włoski szkoleniowiec polskiej kadry bezradnie patrzył na swój zespół i nie mógł chyba zrozumieć, dlaczego tak fatalnie gramy z rywalem, wobec którego nie powinniśmy mieć kompleksów (11:20). Wreszcie nasze męczarnie zakończył kolejny udany atak Alexandry Frantti, Team USA znokautował reprezentację Polski w partii pierwszej aż 25:12...

    Udało się nam wrócić do gry w drugiej odsłonie, a wielka w tym zasługa Martyny Czyrniańskiej, która wzięła na siebie ciężar gry w ofensywie i trafiała na lewej flance. Polka od początku trafiała, prowadziliśmy juz 6:4, by stracić pięć punktów w serii po bloku na Aleksandrze Gryce (6:9). I znów nasz zespół zerwał się do walki, odzyskał przewagę (12:11), ale po chwili Nia Reed i Alex Frantti znów zapewniły swojej ekipie zapas punktów (17:14).

    W decydujących chwilach partii drugiej nasz zespół powinien nacisnąć na rywalki zagrywką i zmusić je do błędów, ale to Anna Stevenson trafiła z prawej strony (21:17), Nia Reed dwa razy oszukała nasze blokujące na siatce (23:19), a decydującą akcję znów wykończyła kapitalnie Alexandra Frantti (25:21). Nasze rywalki były świetnie przygotowane do gry, radziły sobie lepiej w każdym elemencie i dawały nam surową lekcję siatkówki.

    Set trzeci nie odbiegał obrazem gry od dwóch poprzednich. Niestety. Oparta na zawodniczkach z ligi uniwersyteckiej drużyna Karcha Kiraly'ego szła po swoje piłka po piłce, a nasze dziewczyny zbierały cenne doświadczenie. Jeszcze po ataku Klaudii Alagierskiej było tylo 6:7 i szansa na korzystny wynik. Ale zaraz mocną zagrywką i świetną grą w kontrze Amerykanki wyszły na prowadzenie 12:7, blokując ataki Martyny Czyrniańskiej i Zuzanny Góreckiej.

    Nasze siatkarki straciły chęć do walki, nie potrafiły rzucić wyzwania faworytkom, aż trener Stefano Lavarini apelował, by zespół nie tracił ducha i walczył do końca. Wróciła na parkiet Olivia Różański, szansę dostała Kamila Witkowska, ale niewiele to dało. Kolejne akcje padały łupem mistrzyń olimpijskich (16:9, 20:11), co oznaczało nieuchronny koniec meczu w Quezon City. Jeszcze Nia Reed trafiła mocno po skosie (21:12), Alex Frantti poprawiła z lewej strony i mecz dobiegł końca (25:16).

    Amerykanki, choć w rezerwowym składzie, pokazały nam miejsce w szeregu i pewnie zgarnęły komplet punktów. Biało-Czerwone zagrały tym razem bardzo źle i muszą szykować się do kolejnego pojedynku, a o tym meczy zwyczajnie zapomnieć. Wciąż zajmujemy miejsce ósme w stawce i mamy awans do ćwierćfinałów. W sobotę reprezentacja Polski stawi czoła Belgii w Quezon City, początek meczu o godzinie 9:00 czasu polskiego. Tym meczem kończymy turniej na FIlipinach.

    Polska - USA 0:3 (12:25, 21:25, 16:25) Sędziowali: Vlastimil Kovar (Czechy), Nurper Ozbar (Turcja) Widzów: 1087

    Polska: Katarzyna Wenerska, Martyna Łukasik, Martyna Czyrniańska, Zuzanna Górecka, Magdalena Jurczyk, Aleksandra Gryka, Maria Stenzel (libero) oraz Weronika Szlagowska, Joanna Wołosz, Olivia Różański, Klaudia Alagierska, Kamila Witkowska.

    Czytaj także: