Hubert Hurkacz wygrał mecz pierwszej rundy Wimbledonu po niebywałej wręcz walce
Hubert Hurkacz wygrał mecz pierwszej rundy Wimbledonu po niebywałej wręcz walce Fot. GLYN KIRK/AFP/East News

Ponad sześć godzin, z dwiema długimi przerwami, walczyli o awans do drugiej rundy Wimbledonu Alejandro Davidovich Fokina i Hubert Hurkacz. Hiszpan zaskoczył naszego faworyta, prowadził już 2:0, ale Polak doprowadził do remisu. Po horrorze w partii piątej mecz padł łupem Hiszpana, który wygrał 7:6(4), 6:4, 5:7, 2:6, 7:6(8). "Hubi" sensacyjnie odpadł już w pierwszej rundzie.

REKLAMA

Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google

  • Hubert Hurkacz odpadł już w pierwszej rundzie Wimbledonu
  • Polaka ograł znakomity Hiszpan Alejandro Davidovich Fokina
  • Wrocławianin przegrywał już 0:2, ale wrócił do gry o awans
  • Pierwszym Polakiem, który ruszył do rywalizacji w tegorocznym Wimbledonie, był Hubert Hurkacz. Wrocławianin rozpoczął zmagania na świętej trawie od meczu z Hiszpanem Alejandro Davidovichem Fokiną, czyli 37. zawodnikiem rankingu ATP. Nasz mistrz dopiero wygrał turniej w Halle, bijąc w finale samego Daniiła Miedwiediewa (6:1, 6:4) i pokazał, że stać go na znakomite wyniki na trawie.

    W poniedziałek obaj chcieli dobrze rozpocząć rywalizację w Londynie, choć faworytem był oczywiście "Hubi", który przed rokiem zagrał w półfinale Wimbledonu, a poza tym góruje nad Hiszpanem regularnością, doświadczeniem i sportową klasą. Polak znakomicie otworzył mecz podaniem, ale rywal zaraz wyrównał na 1:1 i pokazał, że potrafi być groźny dla wyżej notowanych zawodników.

    W trzecim gemie Hiszpan zaskoczył Polaka i twardo walczył o przełamanie, aż nasz mistrz poszedł do siatki i wyszedł na prowadzenie 2:1. Ale Alejandro Davidovich Fokina grał naprawdę świetnie i szybko znów doprowadził do remisu. Co więcej, w gemie piątym zaatakował podanie Polaka, prowadził już 40:15 i gdyby nie czujne oko naszego asa, który poprosił dwa razy o "challenge", doszłoby do przełamania.

    Przy stanie 3:3 wydawało się, że Hubert Hurkacz zaczyna łapać właściwy rytm, po spokojnym początku spotkania. Ale wtedy sędziowie ogłosili, że spotkanie zostanie przerwane. Nad Londynem zebrały się chmury, a kort numer trzy nie jest zadaszony. Zawodnicy wrócili więc do szatni, a trawę nakryto specjalną plandeką. Do rywalizacji mogli stanąć dopiero po godzinie przerwy.

    Polak świetnie rozpoczął, wygrał swój serwis, a rywal zaraz odpowiedział mu pięknym za nadobne (4:4). I znów nasz faworyt gładko wygrał własny serwis, a rywal swój. Wreszcie o losach partii rozstrzygnął tie-break (6:6), w którym wszystko szło po myśli wrocławianina do stanu 2:2. Potem "Hubi" przegrał trzy kolejne piłki, a całą partię 4:7. Hiszpan niespodziewanie wyszedł na prowadzenie w meczu pierwszej rundy.

    Drugi set nie odbiegał wizualnie od pierwszego, obaj świetnie podawali i wygrywali bardzo pewnie swoje gemy serwisowe (3:3). Polak wciąż nie potrafił wskoczyć na wysokie obroty i zmusić rywala do błędów, a ten korzystał ze swobody gry i szedł po swoje, chcąc ograć jednego z największych faworytów tegorocznego Wimbledonu. Emocje rosły z akcji na akcję, ale tablica wyników uparcie pokazywała remis.

    Przełomowy okazał się gem dziesiąty, w którym nasz faworyt miał problemy z serwisem. Mylił się, a rywal świetnie returnował i wyszedł na prowadzenie 40:15. Polak znalazł się pod ścianą i nie potrafił wrócić do gry, przegrał drugiego seta 4:6 i musiał zdecydowanie poprawić swoją grę, by myśleć o pozostaniu w meczu. Koszmar był o krok, ale wciąż Hubert Hurkacz był na korcie w Londynie i walczył o awans do drugiej rundy.

    Ale cały czas miał mocno pod górkę, jakby wszystko sprzysięgło się tym razem przeciw naszemu faworytowi. Alejandro Davidovich Fokina grał znakomicie, wywierał presję na Polaku i szukał zakończenia meczu. W trzeciej partii "Hubi" z trudem wygrywał własne podanie, ale wygrywał i nie rezygnował z walki (3:3). Hiszpan w ósmym gemie wywalczył pierwsze przełamanie w meczu.

    A chwilę później prowadził 5:3 i miał prowadzenie 40:0 w gemie numer dziesięć. Trzy piłki do awansu, wszystkie Hubert Hurkacz obronił. Co więcej, wygrał gema i doprowadził do remisu 5:5. Coś drgnęło w grze naszego faworyta, wreszcie zaczynał grać swój tenis. I wtedy mecz został przerwany, bo niebo znów się zachmurzyło i zaczął padać deszcz. Przerwa potrwała tym razem ponad godzinę.

    A po niej nad kortami wreszcie pojawiło się słońce, także dla naszego faworyta. Polak wykorzystał już pierwszego "breaka" w secie, a po chwili przypomniał sobie, jak kapitalnie potrafi serwować. Wygrał partię trzecią 7:5 i wrócił do rywalizacji o awans. Musiał jednak wznieść się na wyżyny, by najpierw doprowadzić do remisu, a potem wyszarpać awans Hiszpanowi w secie piątym.

    Przełomowy set trzeci dodał energii Polakowi, który znów był sobą i rozdawał karty na korcie. A Alejandro Davidovich Fokina ze zdziwieniem przyglądał się popisom Huberta Hurkacza i nie potrafił już tak dobrze i regularnie grać, jak to miało miejsce dwie-trzy godziny wcześniej. W partii czwartej Polak od razu go przełamał (3:1), a potem poszedł za ciosem i wziął wygraną raptem w 25 minut. To był nokaut i zwiastun tego, co nas czekało w piątej partii.

    Hubert Hurkacz szedł pewnie po swoje, choć w połowie dnia wesołej miny mieć nie mógł. Ale teraz znów był remis, a do tego wrocławianin świetnie wszedł w piątego seta. Dwa razy przełamał Hiszpana i prowadził już 3:2. Mogło być jeszcze lepiej, ale zdesperowany Alejandro Davidovich Fokina walczył z całych sił i też wygrał jednego "breaka". Karty rozdawał jednak dziesiąty tenisista świata.

    Szybko odskoczył na prowadzenie 5:3, co oznaczało szansę na zamknięcie meczu. Hiszpański wojownik jeszcze gładko zgarnął gema dziewiątego, po czym zmieniono piłki i "Hubi" serwował na awans do drugiej rundy Wimbledonu. Już zanosiło się na wygraną i awans, ale Polak nie rozegrał dobrze dwóch ostatnich piłek. Dał się zaskoczyć Fokinie, a ten trafił w końcową linie, potem udanie returnował i wyrównał stan partii na 5:5.

    Horror trwał w najlepsze, a Hubert Hurkacz stracił trzy kolejne gemy i musiał ścigać Alejandro Davidovicha Fokinę. Szybko wyrównał stan partii piątej, doprowadzając do remisu 6:6 i super tiebreaka. W nim grano do dziesięciu punktów, już nie było innej możliwości. I tym razem Polak szybko zyskał prowadzenie 3:1, by po chwili odskoczyć na 6:3 i mieć bezpieczną przewagę nad Hiszpanem.

    Ten walczył jak lew, było już tylko 7:6 dla wrocławianina, który miał dwa serwisy i szansę, by zamknąć mecz. Rywal znów doprowadził do remisu, jakby ten wynik miał zdefiniować ich pojedynek. Wreszcie Alejandro Davidovich Fokina dotarł do piłek meczowych, bo dwa razy pomylił się nasz faworyt. Prowadził 9:7, po chwili 9:8 i zrobił to. Polak trafił w siatkę i mecz dobiegł końca. Niestety, odpadł już w pierwszej rundzie Wimbledonu.

    W poniedziałek swój mecz pierwszej rundy rozegra też drugi z Polaków, Kamil Majchrzak. Rywalem 26-latka jest Grek Thanasi Kokkinakis, a pojedynek miał się rozpocząć o godzinie 13:30. Na razie nie wiadomo, czy uda się go rozegrać w terminie, czy nie zostanie przesunięty na wtorek.

    Wynik meczu I rundy Wimbledonu:

  • Alejandro Davidovich Fokina (Hiszpania) - Hubert Hurkacz (Polska) 7:6(4), 6:4, 5:7, 2:6, 7:6(8)
  • Czytaj także: