
Maryla Rodowicz nie przeszła obojętnie wobec faktu, że w Zielonej Górze powstał mural na jej cześć. To rodzinne miasto artystki. Przy okazji gwiazda opowiedziała o swoim dzieciństwie, które nie było łatwe. Opisała tułaczkę swojej rodziny. W jej wspomnieniach silnie zapisały się też obrazy zrujnowanej wojną Polski.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Mural z podobizną Rodowicz w Zielonej Górze. Maryla wspomina dzieciństwo
Maryla Rodowicz jest jedną z największych gwiazd polskiej sceny muzycznej. Artystka, która swoje pierwsze kroki na scenie stawiała jeszcze w latach 60. XX w., przez kolejne dekady nie zwalniała tempa i zapracowała sobie na sympatię rzeszy fanów. Dziś jej piosenki dobrze zna kilka pokoleń Polek i Polaków.
Choć o dorosłym już życiu Rodowicz wiemy wiele, to gwiazda rzadko wracała wspomnieniami do najmłodszych lat. Jej rodzina w większości pochodzi z Wilna. Jednak późniejsze lata były naznaczone tułaczką.
Sama piosenkarka urodziła się 8 grudnia 1945 roku w Zielonej Górze. Chociaż nie zagrzała tam miejsca na długo, to miasto na zawsze pozostało w jej sercu. Natomiast władze lokalne pielęgnują pamięć o tym, że to właśnie w tej lokalizacji na świat przyszła piosenkarka.
"Uszczęśliwiło mnie miasto Zielona Góra decyzją zrobienia muralu z moją podobizną. Zielona Góra to miasto bliskie mojemu sercu, to miejsce moich narodzin" – zaczęła swój wpis na Facebooku Maryla Rodowicz.
"Niestety wyjechałam z Zielonej Góry w wieku trzech lat, ponieważ NKWD (czyli radzieckie służby) aresztowały mojego ojca, opieczętowały dom i skazały moją rodzinę na wieczną tułaczkę" – wspomniała.
Maryla Rodowicz
Wokalistka swoje najmłodsze lata zapamiętała jako obraz tułaczki i życia w bardzo surowych warunkach. "Nie mieliśmy gdzie mieszkać, pamiętam jakiś letni dom w lesie pod Włocławkiem, chyba w Michelinie, zimno, bez ogrzewania, babcia, która grzała wodę w wielkim garze do kąpania... A potem wieczne przeprowadzki, palenie w piecach, mycie się w miskach. Tak wyglądało moje dzieciństwo po wyjeździe z Zielonej Góry" - opisała.
Rodowicz zwróciła się z prośbą do fanów
Rodowicz w publikacji zawarła też prośbę do internautów. "Może ktoś zna kogoś, kto pamięta moją rodzinę, znajomych rodziny. Pierwsze lata po wojnie, 1945-1948 były w Zielonej Górze pionierskie" - napisała.
"Moja mama mi opowiadała, jak wyglądało życie tuż po przyjeździe z Wilna. W mieście ukrywali się jeszcze Niemcy, pierwsi Polacy przybyli do Zielonej, to była garstka, licząca kilkaset osób" - dodała.
"Do tej pory nie mogę sobie wyobrazić, jak można było przetrwać podróż z Wilna w bydlęcym wagonie, bez jedzenia, bez wody. Podróż trwała kilka tygodni. Koszmar" – podsumowała losy swoich bliskich Rodowicz.
