
Ostatnio media obiegły doniesienia o tym, że wieloletnia przyjaźń Elona Muska z współzałożycielem Google Sergey'em Brinem dobiegła końca. Wszystko przez domniemany romans szefa Tesli z żoną bliskiego kolegi. Tymczasem sam zainteresowany odniósł się do tej sprawy.
Obserwuj naTemat w Wiadomościach Google
Ostatnie kłopoty Elona Muska
Elon Musk mierzy się ostatnio z problemami w życiu prywatnym i zawodowym. Szef Space X i Tesli niedawno wdał się w batalię sądową z zarządem Twittera, którego zobowiązał się kupić w kwietniu tego roku.
Jego zdaniem platforma nie dotrzymała postanowień zawartych w umowie w związku z tym, podjął decyzję, że chce się wycofać z zakupu. Z kolei przedstawiciele portalu twierdzą, że spełnili wszystkie ustalenia i jest już za późno na wycofanie transakcji. Sprawa trafiła więc do sądu.
Ponadto media donoszą, że Tesla ma problemy kadrowe, co powoduje zakłócenia w całym procesie produkcji i przyczynia się do wydłużonego czas oczekiwania na ich produkty.
Co więcej, w maju br. na portalu "Bussines Insider" ukazał się zaskakujący artykuł. Rzucił on światło na sprawę powiązaną z miliarderem, która miała być tuszowana przez jego firmę SpaceX. Według informacji uzyskanych przez dziennikarzy serwisu Elon Musk miał dopuścić się napaści na tle seksualnym. Ofiarą ma być jedna z byłych pracownic firmy. Z tekstu wynika, że Elon Musk miał obnażyć się i zaoferować kobiecie seks, kiedy ta robiła mu masaż. Miliarder miał wiedzieć, że jest pasjonatką jazdy konnej, więc za "coś więcej", chciał wynagrodzić ją kupnem żywego konia. Pracownica miała nie zgodzić się, mówiąc, że "nie będzie świadczyć usług seksualnych za pieniądze lub prezenty". Po skardze, która napłynęła do działu HR, w 2018 roku spółka założona przez zamożnego przedsiębiorcę, miała zapłacić stewardessie 250 tys. dolarów. Pieniądze miały być formą zadośćuczynienia. Suma miała przekonać kobietę do zachowania milczenia. W odpowiedzi na te oskarżenia Musk zapewnił, że wersja incydentu przedstawiona przez pracownicę nie jest w stu procentach zgodna z prawdą. "Jeśli miałbym skłonność do molestowania seksualnego, nie byłby to pierwszy raz w mojej dotychczasowej, 30-letniej karierze, kiedy coś takiego wyszłoby na światło dzienne" – oznajmił. Na kolejne maile jednak już przestał odpowiadać.
W tej kwestii zaktywizował się jednak w mediach społecznościowych. Za pośrednictwem Twittera ocenił, że sytuacja ma na celu wywołanie medialnej burzy, która zaszkodzi jego wizerunkowi. Ponadto stwierdził, że jest to manipulacja polityczna, a oskarżenia są "totalną bzdurą".
To koniec przyjaźni Elona Muska i Sergey'a Brina? W tle zdrada
Swoje ustalenia na temat kolejnych zawirowań w życiu prywatnym Muska przedstawił ostatnio "The Wall Street Journal". Gazeta donosi, że właśnie zakończyła się wieloletnia przyjaźń między nim a Sergey'em Brinem - miliarderem, programistą i współtwórcą przeglądarki internetowej Google. Powodem, dla którego panowie mieli zakończyć znajomość to domniemany romans Muska z żoną Brina, który miał mieć miejsce na jesieni 2021 roku, po tym, jak Elon ponownie rozstał się z piosenkarką Grimes. Z kolei Sergey pozostał wówczas z małżonką w separacji.
Osoby z otoczenia zwaśnionych miliarderów twierdzą, że kiedy współzałożyciel Google dowiedział się o romansie żony i Muska wniósł pozew o rozwód, argumentując go "różnicami nie do pogodzenia". Mówią też o tym, że mężczyzna kazał sprzedać wszystkie akcje, jakie posiadał w przedsiębiorstwach Elona.
Właściciel Tesli odniósł się do tych plotek na Twitterze, nazywając je "kompletną bzdurą". "Siergiej i ja jesteśmy przyjaciółmi i wczoraj wieczorem byliśmy razem na imprezie! Widziałem Nicole tylko dwa razy w ciągu trzech lat, za każdym razem w towarzystwie wielu innych ludzi. Nic romantycznego" - wyjaśnił. Sergey Brin i Nicole Shanahan, jak dotąd, nie udzielili komentarza w tym temacie.
