
Lata korupcji przy informatyzacji państwowych urzędów coraz bliżej rozliczenia. A straty dla budżetu są nieprzeciętne. Jak przyznają minister spraw wewnętrznych i szef CBA mamy do czynienia z największą aferą korupcyjną III RP.
Julia Pitera, była pełnomocnik premiera ds. walki z korupcją mówi nam: "wcale mnie to nie dziwi. W czasie mojej pracy docierały do mnie informacje o nieprawidłowościach przy przetargach w ARiMR. Te informacje przekazywałam do Urzędu Zamówień Publicznych. W zależności od stwierdzonych nieprawidłowości sprawa była przekazywana albo do prokuratury albo do CBA. Już wtedy mieliśmy podejrzenia, że skala nieprawidłowości była duża" - ocenia posłanka PO. - Przyszedł do mnie anonim, że pracownicy firm informatycznych byli zatrudniani w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa jako urzędnicy.
Piotr Waglowski
prawnik, bloger
Najbardziej kosztownym dla budżetu państwa mechanizmem było takie konstruowanie umów, by prawa autorskie nadal posiadał wykonawca. Przez to klient był nadal zależny od firmy i musiał ponosić dodatkowe wysokie opłaty za każdą aktualizację systemu. Dodatkowo zerwanie umowy było niemożliwe. Według "Rzeczpospolitej" w wyniku tych praktyk państwo mogło stracić nawet 10 procent środków wydawanych na informatyzację.
- Przede wszystkim to, co opisuje dzisiejsza "Rzeczpospolita" to kilka spraw, nie jedna. Nie wiadomo, czy wszystkie zarzuty się potwierdzą. Na całym świecie proces zamówień publicznych jest bardzo podatny na korupcję. W rękach kilku urzędników są decyzje warte miliony - mówi w rozmowie z naTemat Grażyna Kopińska, szefowa Programu Przeciw Korupcji w Fundacji Batorego. Wśród kilku przyczyn, które sprzyjały zachowaniom korupcyjnym przy przetargach informatycznych wymienia fakt, że omijano przepisy ustawy o zamówieniach publicznych - stosując tzw. "tryb z wolnej ręki", czyli bez w pełni jawnej procedury przetargowej. W przypadku zakupów w ARMiR motywowano to faktem, że część pieniędzy na informatyzację pochodziła z Unii Europejskiej i trzeba je było szybko wydać, a w przypadku zamówień w MSWiA powodem stosowania procedury uproszczonej była tajność tych projektów.
Piotr Waglowski
prawnik, bloger
Warto przypomnieć, że jeden z zatrzymanych - Jarosław G. był już zatrzymany w 2008 roku. Wtedy Centralne Biuro Antykorupcyjne oskarżyło go o czynne łapownictwo. Wydawało się, że to koniec kariery urzędniczej G., jednak później znalazł pracę w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych i Administracji. Kolejne jego zatrzymanie to już październik 2011 roku, wtedy wraz z sześcioma innymi osobami został oskarżony o przejęcie co najmniej 5 milionów złotych łapówek. W styczniu do aresztu trafili szefowie sprzedaży dwóch korporacji informatycznych - IBM i HP. Powołując się na dobro śledztwa ani Prokuratura Apelacyjna ani CBA nie informują o bieżących działaniach śledczych. Przyznają jednak, że przedmiot śledztwa jest bardzo szeroki. "Rzeczpospolita" podaje, że zarzuty mogą usłyszeć najważniejsi urzędnicy.
Dziennik donosi też, że Polsce grozi utrata unijnych dotacji. - Ministerstwo Rozwoju Regionalnego pytało czy w korupcję zaangażowane były środki unijne. Dowody zebrane przez nas do 27 lutego nie potwierdzały, by tak było. Ale śledztwo trwa i wszystko może się zmienić - mówi prok. Zbigniew Jaskólski, rzecznik Prokuratury Apelacyjnej w Warszawie.
