
Mistrzowie olimpijscy Francuzi znakomicie rozpoczęli zmagania w finałach mistrzostw świata. Les Bleus ograli po zażartej walce Niemców 3:0 (25:22, 28:26, 26:24), a ekipa Michała Winiarskiego może żałować straconej szansy. W drugim secie prowadziła już 23:16, by przegrać i stracić szansę na odwrócenie meczu. Pewny triumf 3:0 (25:19, 25:23, 25:21) nad Kamerunem odnieśli Słoweńcy.
Mistrzowie olimpijscy Francuzi w Lublanie stawili na początek MŚ czoła Niemcom, czyli drużynie prowadzonej przez Michała Winiarskiego. Les Bleus wygrali ostatnie dwie imprezy międzynarodowe: igrzyska w Tokio oraz Ligę Narodów, a teraz przymierzają się, by zdobyć złoty medal mundialu. Rozpoczęli świetnie, choć nikt nie spodziewał się, że będą mieć takie problemy z niemiecką kadrą. Z opresji wyszli jednak w sposób mistrzowski.
W pierwszej partii Trójkolorowi byli siatkarsko lepsi na boisku i pewnie wygrali 25:22, ale już w drugiej wpadli w dołek, nawet Earvin N'Gapeth nie był w stanie wejść na swój normalny poziom i w efekcie tego rywale prowadzili już 23:16. Wydawało się, że już jest po secie, ale wtedy stało się coś niebywałego. Francuzi rzucili się w pościg, a Niemcy stanęli. Szybko tracili punkt za punktem, zrobiło się już tylko 23:22. I wtedy ekipa "Winiara" zdobyła punkt.
Prowadząc 24:22 niemieccy siatkarze mieli dwie piłki setowe i obie zmarnowali. Zaczęły się nerwy, wielkie emocje i walka na przechytrzenie rywala. A w tej mistrzami są Les Bleus, którzy wygrali partię 28:26, a potem kolejną po morderczej walce, tym razem 26:24. I tak oto Francuzi zgarnęli triumf 3:0, choć ten mecz mogli nawet przegrać. Mieli momenty gry genialnej, ale mieli też swoje przestoje i chwile dekoncentracji.
Francja - Niemcy 3:0 (25:22, 28:26, 26:24)
Tymczasem liderem grupy D zostali Słoweńcy, czyli współgospodarze mundialu. Ekipa prowadzona od niedawna przez Rumuna Gheorghe Cretu - byłego już trenera kędzierzyńskiej Grupy Azoty Zaksy - stawiła czoła Kamerunowi i pewnie odprawiła zespół z Afryki w trzech setach. Słoweńców do wygranej poprowadził Toncek Stern, który zdobył 18 punktów i był liderem w ataku. Świetnie w turniej wszedł też Klemen Cebulj.
Gospodarze już w niedzielę stawią czoła Francuzom w szlagierowym meczu pierwszej fazy mistrzostw. Co ciekawe, wynik nie będzie miał najpewniej wpływu na rozstawienie obu ekip w fazie pucharowej MŚ, bo zgodnie z regulaminem Słowenia - w razie awansu z grupy - będzie rozstawiona z drugą lokatą przed 1/8 finału. Nawet porażka z Francuzami zagwarantuje ekipie z Bałkanów pozycję nad nimi... Dziwne, prawda?
O awans i dogodną pozycję przed 1/8 finału muszą się za to bić Niemcy, którzy w wypadku wypracowania tylko jednego zwycięstwa na koniec fazy grupowej - Kamerun raczej nie ma szans z ekipami ze Starego Kontynentu - znajdzie się na kursie kolizyjnym z faworytami turnieju. A to może być dla drużyny Michała Winiarskiego bardzo bolesne.
Słowenia - Kamerun 3:0 (25:19, 25:23, 25:21)
Zobacz także
